4 october 2019

Dni bez końca, noce z przeszłości

Zachód słońca za rozwieszonym obrusem imituje pełnię, pogłębia pęd
obrazów. Zamazane kształty rysują swój niepewny udział, łódź nie rozbija
brzegu. Rzeka, niby krople atramentu na mokrym papierze, gdy stare
kobiety nie pojmują pory deszczu, gruby starzec niosąc siebie

nie otwiera się na ich jęki. Na ile to możliwe, czyta z braku ust. W chwili
nieuwagi, jego rozpruty rękaw trwa dalej, jak dziki kot w kałuży bez drzew.
Dwie prostytutki, w miejscu gdzie kiedyś był dom, chłopiec
który śmiech napędza rękami. I tamten zapocony skrawek okna.
 
 
 
z cyklu: Londyn


list of responded items:

 

choose your artistic answer

 


number of comments: 14 | report | add to favorite

Comments:

alt art,  

gdzie Ty spotykasz te stare kobiety, bo tukej zwinne rude wiewiórki..

report |

supełek.z.mgnień,  

W przeszłości.

report |

alt art,  

młody jestem, więc z definicji przeszłości nie widziałem..

report |

supełek.z.mgnień,  

To wiele tłumaczy.

report |

alt art,  

a mój translator cięgiem siem zawiesza..

report |

supełek.z.mgnień,  

Pewnie dzięki temu, brzmi nieźle?

report |

milena,  

gęsty, intensywny, niepokojący i mroczny wiersz. wracam i wracam,

report |

jeśli tylko,  

hej, ewo..

report |

supełek.z.mgnień,  

Hej, jeśli tylko.

report |

smokjerzy,  

Bardzo "supełkowaty" wiersz, z od razu rozpoznawalnym, Twoim, dotknięciem - trochę jak kadr z filmu albo kartka oklejona starymi zdjęciami, wyrwana wprost z jakiegoś zapomnianego albumu. Nie prowadzisz za rękę, w określonym kierunku, do spodziewanej puenty - udostępniasz skrawek swojego świata , ale niczego nie narzucasz. Jeśli już ktoś tam wejdzie, niech radzi sobie sam, choć może - przez chwilę - poczuje i zobaczy to, co Ty. Bardzo mi się podoba, bo trafne i zaskakujące, "czytanie z braku ust" :) Są i inne, fajne i nieoczywiste momenty. Wszystko składa się na świetny wiersz! Moje wątpliwości budzi zdanie zawarte w drugim i trzecim wersie pierwszej zwrotki i kawałku pierwszego wersu w drugiej zwrotce. Podzieliłbym je, dla jasności, na dwa zdania lub między "mokry papier" a "gdy" wstawił inny znak niż przecinek - chyba, że napisanie tego "jednym tchem", przez co tworzy się możliwość niejednoznacznego odczytywania przytoczonego fragmentu, to był zabieg celowy. Jak zwykle też mój głęboki sprzeciw budzi kilka innych przecinków, ale postanowiłem, że nie będę dziś aż tak drobiazgowy :)) No bo wiersz - super, z wielką przyjemnością go przeczytałem. Pozdrawiam :)

report |

supełek.z.mgnień,  

Witaj Smoku. Dziękuję, że zawitałeś, i, że zechciałeś podzielić się uwagami. Prawie zawsze nanopszę proponowane przez Ciebie poprawki, i wręcz na nie czekam, ponieważ moje pisemne gadulstwo często prowadzi mnie na manowce, a interpunkcja żyje odrębnym życiem, nad którym nie panuję. :/ Coś zmieniłam, chociaż to chyba nie jest to... A przecinki gdzie nie pasują? Raz jeszcze dziękuję, i pozdrawiam.

report |

tetu,  

Dobre wejście w wiersz, potem także bardzo ciekawie. Namalowałaś obraz tego, co się ciągnie i co zostanie już chyba na zawsze wewnątrz podmiotu. Takie przeżycia bardzo nas doświadczają. Emocjonalny tekst ze świetną puentą.

report |



other poems: Latawiec z łopianu, Na pograniczu nieba w tobie, Nów. Gdy odchodzimy, Koincydencje, Reintonacja, Napierśnik, Dni bez końca, noce z przeszłości, Jakby zawsze było więcej rzek, niż brzegów, Retrospekcja poklatkowa, Wszystko oprócz słów. Studium intymne, Nawet jeśli bez słów, Po-szmery, Ze współczesnych przedstawień, Wszystkie życia Anny, w oparciu o nieistnienie, Kobieta, która szkicuje. Pierwsze słowo, Stany pośrednie. Rytuały, Popielnik, I dlatego cisza, Odkłamywanie, Lęg, Rozbłyski w wirowaniu ćmy nad lampą. Reinterpretacje, Tam, gdzie topi się kocięta, Wysłyszeć, Pomiędzy powrotami, W samowidzeniu (nieobecność), Zatopiony krzew, Miniatura, Żeby odejść, Bezpowrotność, Jakby dwa liście ocierały się o siebie, spadając, Pamiątki po narodzinach, W świetle przedranka, strach na wróble wygląda jak żebrak, pod pachą niosę chleb, Brzegi chmur, niby rany, Z dnia na dzień, A jeśli tam nic nie będzie, albo będzie wszystko?, Rysy. (Nic pięknego), Komuś ucieka czarny balonik, Cienie, Płaty słów, Kruki biorą się z dźwięku, Obrysowania, Zatopole, Zrównania, Drzewa najbliższe drodze, Podwórko utwardzone orzechowymi łupinami, Uchylony popielnik, O smugach na linoleum, Resztki obrazów, Nie ubędzie słów, Pochlipywanie, zmęczone ekrany (kawałki szkła i żadnego kina), Portrety bez twarzy, Nieprzypadkowo, Zawężanie chwil, Autobusy wypluwają przechodniów, Koło popychane kijem, Kontaminacja, O tym, jak nie poznałam matki, przemijalność — czyli nie jestem panią własnych słów, ślady, nikt się w nas nie budzi (bóle fantomowe), Z ciał zwierząt wyrastają kwiaty (gruntowanie płótna), Grudniowe nieba w ciągłym milczeniu. Portrety, Kolor zaschniętej śliny. Ożywianie., Uczę się chować w wiązce siana, bawić w dom, Pamiętam słowa, chociaż zapomniałam dźwięki głosów, Potrzeba wiary, Rozgnieżdżenie, Zawodzenie, Usłyszeć, że się jest, Zanim słowa. Obrazobranie, Przedproże, świat aż zwidniał, Jakby szemrało sitowie. Pobłyski, mimo braku miejsca, później wskoczę do wody by przybliżyć to miejsce, Martwa ziemia w reklamówce, Z bliska i tak gorączkowo (anatomia), nieskończoność. przed telewizorem, mokre trawy poją ziemię, włóczkowe serce, a wiesz, że rzepy we włosach mogą udawać koronę?, poza tą chwilą, wyraźne przywidzenia zaledwie przykuwają uwagę, m.in.,

Terms of use | Privacy policy | Contact

Copyright © 2010 truml.com, by using this service you accept terms of use.


contact with us






Report this item

You have to be logged in to use this feature. please register