Na widok pokruszonych szkieł kałuż popadamy
w niepamięć, jak deszcz z koryta wyschniętych
łąk. Nieskończone szaleństwo cieni i jakiś obraz lata,
z którego da się zrozumieć jedynie bezkształtność
traw, migot ptaków nad rżyskiem. Dzieci
uwięzione w słowach, niby samoprzylepne instalacje
z porannych gazet, wiodą w pełni bolesne życia. Po
naszej stronie ratujemy się modlitwą, przyzwyczajając
do ziemi, zakłamujemy rzeczywistość tworząc kolejną,
i nawet echa nie ma.
Gdy pytam Boga, czy czasami stoi zapity w bramie,
ulica pustoszeje, jak gdyby pozorował wysiłek
interpretacyjny. Nie wykluczam więc, że nas wymyślił,
niczym celofanowe opakowania, albo gnijącego kota
pod filharmonią liści. Z nieodwracalnej izolacji
wyrywają mnie obrządki córki, ciągnącej na ręczniku
włosy wszystkich lalek, i póki idzie jest
szczęśliwa. Rozbita na sylaby, jak w teatrze
niewywołanych zdjęć, brzmię nieczysto. Przeczuwam.
z cyklu: świat się ugina
zakłamujemy rzeczywistość, to bardzo udatne spolszczenie ordynarnego curvature of space-time..
zgłoś
czemu z myślnikiem..
zgłoś
bo nie umiałem go przetłumaczyć..
zgłoś
dobrze, że kropki nie było..
zgłoś
tu mógłbym zaszaleć i zrobić z tego iwent, czyli dwie..
zgłoś
ryzykant..
zgłoś
każdy w tornistrze nosi buławę celebryty..
zgłoś
a ook serek topiony?..
zgłoś
już kiepsko pamiętam esperanto..
zgłoś
poszukaj głębiej..
zgłoś
za każdym sięgnięciem faceta stoi dziewczyna..
zgłoś
za..
zgłoś
echo dziś się nie wysila..
zgłoś
hmm
zgłoś
oraz ha ha..
zgłoś
to chiba w języku khmerskim..
zgłoś
tam się tak łatwo nie powtarzają..
zgłoś
nigdy bym Cię, o łatwiznę..
zgłoś
sama siebie zaskakuję..
zgłoś
może było tylko z górki..
zgłoś
Hej, światełko, jeszcze wrócę, a na razie usunęłabym przecinki po: kałuż, stronie, opakowania.. Ściskam :)
zgłoś
Hej, hej, dziękuję. Usunęłam. Odściskuję :)
zgłoś
piękne, najbardziej urzekły mnie koryta rzek z łąk.
zgłoś
:)
zgłoś
No. :*
zgłoś
O! Dziękuję :*
zgłoś
powiedziałam, że wrócę.. i podpinam.. :)
zgłoś
:*
zgłoś