Proza

Zmiana sposobu prezentacji

27 października 2026

proza

Sorrowhead (ex Cheval)
Sorrowhead (ex Cheval)

Z nudów

Mój Boże, dopiero 8.56 a ja już się nudzę i ja już uchlany. Pierwsze, co przychodzi mi na myśl - jest różnica między masą a ludem. Dlaczego w ogóle o tym myślę? Czyżbym tak serio pragnął być prowansalskim chłopem w XIX wieku? Polskim, przy tych prądach, raczej nie. Może kimś z grona Chimery.

Zawsze myśli się - o, jak dobrze było by być prowansalskim chłopem albo kimś z grona Chimery! Byle nie tu i teraz. Alkohol to za mało, bym pokochał moje szkice, oczywiście po Blanchotta albo Robbes-Grilleta, albo nawet Austera, bo przecież nie ma już Chimery.

“Jestem czem jestem, lub jestem Nietzschem.” - Tak tłumaczył Brzozowski Newmana. Widziałem kilka razy tą chimerę - siebie, jeśli oko jest skierowane zarówno na zewnątrz, jak i do wewnątrz. Jakże z resztą zazdroszczę tym, którzy chcą umierać albo zabijać! Bo mi wszystko obojętne.

O, uchlać się. Lubię być Żonglerem Najświętszej Panienki. To nawet Baudelaire’owskie. Być kostiumem na treść, której nie znam, przynajmniej z mistycznego punktu widzenia. Oczywiście musiał to napisać autor zagraniczny - Shusaku Endo. Tam młody Japończyk mówi o cebuli. Kiedy obrać cebulę,

nie zostaje nic. To ja. Tylko dlaczego musiał mi powiedzieć o tym Japończyk? Nie straszcie mnie kinem współczesnym. Nie znam się na nim. Może jest wybitne, może urąga Niebu, może jest komercyjne, może jest podziemne, może jest takie czy (...)

--- cały tekst ---

26 października 2026

proza

Sorrowhead (ex Cheval)
Sorrowhead (ex Cheval)

V. razy Post- (Wersja poprawiona)

I. Post-spełnienie

Jakże surowy potrafi być spokój. Wystarczy mi tak trwać bez żalu ani radości. Niech udręka stanie się modlitwą. Po cóż szczęście skoro trwa chwilę.

II. Post-myślenie

Myśli są niepotrzebne. I tak zwodzą na manowce. Zdaje się, że jestem zły nawet na sam Poranek. Jeśli zapytacie mnie, co sądzę - cóż, tylko tyle, że być może lepiej nie urodzić się. Przecież nie mogę kłamać. Więc nie myślę ani nie mówię, by nie nabierać ze sobą zdań złych i kłamliwych.

III. Post-etyka

Właściwie jedyne czego chcę, to zachować się jak trzeba. Podróżowałem i znienawidziłem siebie i wszystkiego - z powodów opisanych powyżej. Znienawidziłem wszystkiego, ponieważ nie daje szczęścia. Znienawidziłem siebie, ponieważ jestem niczym. Choć przecież ja sam siebie zastałem, sam siebie dostałem w zastaw, samego siebie nie wymyśliłem ani nie stworzyłem. Więcej nad tym nie myślę, bo nie ma po co. Kiedy myślę, przychodzi mi do głowy, że to gra. Wszystko ulega dekonstrukcji.

Owszem, swojego czasu stosowałem dekonstrukcję myśląc, co właściwie może się zachować, co można wypróbować, co się ostanie. To ciekawe, ale czy cokolwiek zmienia? Tyle, co zjedzenie batonika energetycznego. Tyle, co wypicie kawy. Tyle, co papieros. Żeby chociaż wpędzało w udrękę - ale nie, to tylko udowadnia mi absurd, ja zaś nienawidzę absurdu. (...)

--- cały tekst ---

14 października 2026

proza

Belamonte/Senograsta
Belamonte/Senograsta

Pod koniec życia - Wieloryb

Pod koniec życia powróciły marzenia takie same jak w dzieciństwie pewnie po to
bym mógł w nie wejść i w nich odejść: wielorybów język, głos planety, pająk oceanu życia
i pieśń wieloryba - Trzeba to zbadać, trzeba zrozumieć fantastyczne kształty i dźwięki -
myślało dziecko - To przemawia Ocean, Bóg, Kosmos
niewielka plamka kamerzysty na tle ich ciał, poczucie dopuszczenia do misterium przyjaźni
oko wieloryba, świadome oko, więź
Łodzie kosmiczne są do nich podobne, żeglujesz w łonie, żeglujesz w próżni, latasz

Aerodynamika, fantastyczne kształty konieczne, praca lat i pokoleń której jesteś
zwieńczeniem, najlepszy znaleziony sposób, obiektywnie, przy mozole ciał i umysłów,
ale wybór ostatecznego kształtu i tak po części zależy od praw i przypadku
Kung fu, gesty idealne, płuca pełne, walka -
czy dać się jej kształtować, czy pieleszom monopoli, rodzin
i obozów koncentracyjnych?
Można zwariować na punkcie liczby siedem, na punkcie każdej liczby,
na punkcie plam na skórze słońca
wiele ryb - wieloryb Symbol

Niekończące się rozmowy z dziadkiem, gdy byłem dzieckiem, tzw. wywiady na temat
"a co pan sądzi o kosmitach" - wielka debata, ścieranie się opinii, przepytywanie starca
dość poważnego i srogiego, który raz mi słusznie przyłożył, ale lubi tę zabawę w " co pan

--- cały tekst ---

10 października 2026

proza

Belamonte/Senograsta
Belamonte/Senograsta

3. Goście na wieczerzy - Zagadkowe obliczenia

Morze umarłych jest większe niż żywych. Żywi jednak cały czas
rozmawiają ze zmarłymi.
Jak?
pamięć materii, wchłanianie aur, pięknych cmentarzy.
Zielonych, zatopionych ciał w gąszczach, które zjadają robaki
i przez ptaki
dziadek i babcia trafiają na stół, do jabłka, do snu.

Wzbogaceni sadem zmierzchem
deszczem snem mogiły

a gdy do tego dodać pamięć polowań
pełzań i miłości przodków czyli
mego ciała
to mamy wieczerzę godną bogów

co z tym zrobisz biedna odsłono?

***

Dusza wykreowała to (ciało - pamięć przodków)
czy pamięć przodków wykreowała
to (ciało - duszę)
i pamięć przodków rozpylona dezodorantem
powietrza

Granica mojej istoty, jej kontur, którego
doskonałym wyrazem momentalnym i w przebiegu czasowym
jest to ciało - pamięć - dusza - równanie

nad którymi to granicami pracowałem też świadomie...

sam się kształtuję i świat mnie kształtuje i kształtował...

świat - ja - świat

Czy moja wola-uwaga-koncentracja była przed,
czy będzie po...

Czy tylko w każdej odsłonie i dla tej odsłony
powstaje z martwych?

***

Nie wiem, czy od początku byłem chociażby w planach,
czy dalej będę i czym, ale wiem, że jestem,
oddycham (...)

--- cały tekst ---

9 października 2026

proza

Belamonte/Senograsta
Belamonte/Senograsta

2. Zagadkowe obliczenia - Zagadkowe obliczenia.

Ciekawe ilu ludzi teraz żyje, a ilu już umarło, jaka to liczba, a na masę
biologiczną żywych ludzi to ile zmarłych ludzi jest wokół i gdzie:
w liściach więcej, w ziemi, czy w nas?
To wyczuwalne, że coś było nami? Czy materia pamięta swoje przejścia
wszystkie, przez łona i wulkany i chmury?
Czy materia nie ma tendencji do bycia w pewnych trwałych postaciach?
Chyba nie istnieje materia jako pierwotny, niewyspecjalizowany budulec.
Wszak życie to komunia węgla i paru innych pierwiastków, np. azotu,
777.
W tym momencie więcej rodzi się czy umiera, ilu umiera procentowo,
(...)

--- cały tekst ---

8 października 2026

proza

Belamonte/Senograsta
Belamonte/Senograsta

1. Poznaj kim jesteś (czucie się dobrze) - Zagadkowe obliczenia

Dla niektórych czucie się dobrze powiązało się z dietą, dla innych z alkoholem, dla
innych z kobietami, sportem itd. Może rzeczywiście każdy potrzebuje innego klucza,
aktywizacji-uspokajacji, ale często ubzduraliśmy sobie, że dzięki temu czujemy się
dobrze, bo tych czynników jest dużo, a pełne życie to rzecz złożona.
Wydaje się, że odległość, pomiędzy potrzebami, a ich spełnieniem, nie może być za duża.
Musi się mieć też dobrze opanowane środki i przedmioty do realizacji potrzeb.
Aktywność, różnorodność potrzeb i aktywności, dobre opanowanie swego wycinka
rzeczywistości, brak nudy, nuda to „nie wiem co robić“, to niewykształcenie umysłowo -
ruchowo - emocjonalno - życiowe.
Wycofania, strach, winy, te koszmary neurotycznej pamięci i naprawdę fałszywe poglądy,
(...)

--- cały tekst ---

3 października 2026

proza

Belamonte/Senograsta
Belamonte/Senograsta

Poezja i tajemnice 4

4. Głos z wnętrza

„przeszłość jest tylko ideą, teraźniejszość jest ideo-motoryczna“
Henri Bergson „Materia i pamięć“

Pierwsi badacze świadomości skierowujący oczy do wnętrza -
widzą otoczenie śnią polowania miłości drzewa niebo
zewnętrzne obrazy się odbijają, pamięć dręczy i działa i odcina
od świata, ale po czasie
pierwsze centrum wyobraźni to serce bijące
dołącza obraz żeber, potoków krwi, jaskini przełyku, brzucha, odbytu
Czyż ciało przestało odczuwać wiatr, fluidy przedmiotów,
ciepło, zapach...
zdrowi przez to łączą się z Bogiem Panem Obrazów
echa odbierają które chcą ich zbudzić z tej podróży w głąb odcięcia
oddalenia
Ci co poszli dalej byli by tylko postrzeganiem białego szumu komórek
ale stawiam na wewnętrzne połączenie
przez ciało, przez fluidy
z Całością
I chęć zmian, ruchu, życia, oddziaływania realnego
- po zrozumieniu wołania stworzeń śpiących, czuwających,
a nawet martwej materii,
co jeszcze nie weszła albo wypadła z kołowrotu życia -
każe im otworzyć oczy
albo ze snu burzyć mury
oddziaływać na świat, ten realny świat,
może w mikroskali, może w sposób niepojęty
ale na świat który jest źródłem świadomości
Inaczej to by była tylko śmierć
albo gnostyckie przeniesienie, jakieś (...)

--- cały tekst ---

30 września 2026

proza

Belamonte/Senograsta
Belamonte/Senograsta

Poezja i tajemnice 3

3. Pod(O)ddanie się

Żeby świadomość nie była katuszą musi być zmysłowe aktywne uczestnictwo z otoczeniem, a ja nie musi czuć się autonomiczne, bezgraniczne, powinno czuć, że trzeba się poddać, że jest stwarzane.
Tak, że przedmioty myślą we mnie może nie siebie ale myślą mnie, dusze te jaszczurki wpełzają w mrok i z niego wypełzają - zaświaty pozbycia się ja i powrotu do przyrody, stania się przyrodą - kiedyś linie zaprzyjaźnią się. Wyobraźnia służy temu, tej międzygatunkowej przyjaźni - respektowi, przewidywaniu - ocieranie się o brzegi matki, w jej wnętrzu i po jej powierzchni, wyczuwanie obecności - zmysły to świadomość - świadomość otwiera na świat, uwalnia, świadomość zdolna do oddania się, relacji, świadomość wiatru, starego płotu, gąszczu za oknem, ambientów - ale jesteśmy oczywiście sobą i nasze gatunki i przyzwyczajenia obowiązują, akceptujmy je, ale spoglądajmy na przyjaciół, którzy uczą nas jak kochać siebie samych, nasze grono. Zamknięcie się w cierpieniach ja jest błędem, zbytnie do ja przywiązanie, taka świadomość jest cierpieniem, ale to świadomość ja zamkniętego, a nie otwartego na świat.
Świat to Bogowie w Bogu, to obietnice powrotu, tajemnice śmierci i zmartwychwstania i przenikania się, utraty życia i powrotu do życia, bycia myślącym i bycia myślą czyjąś. Za swego życia, po, w sobie samym - właściwie czymże można być, kamieniem, ja, (...)

--- cały tekst ---

29 września 2026

proza

Belamonte/Senograsta
Belamonte/Senograsta

Poezja i tajemnice 2

2. Przedmioty i kontakt

Jasne, że pod wodą są niebezpieczne korzenie, że trzeba sprawdzać.
To też wyraz świadomości. Są więc przedmioty leczące, chroniące, pielęgnujące, broniące, trzeba ich używać (obustronnie),
żeśmy je stworzyli, odkryli pewną właściwość, opanowali, podkreślili, wydoskonalili.
To samo robimy z krajobrazami, Ziemi twarzami.
Bo dbamy o siebie. Dbają też inni (o siebie i o nas). Chronią, a jeśli atak to tylko w obronie lub dla pożywienia.
Stwarzam swoją świadomość aktywnością.
Bardzo różne podejścia do wody, zimna, piasku, grzybów. Wybory istot, preferencje ustaliły się przed świadomością ja, więc na początku były myśli niczyje i uczucia każdego, ale z czasem powstały świadomości ja - ja za bardzo skupia się na swoim przetrwaniu, przez co odcina się od umysłu rzeczy, od ich podskórnych powinowactw, sensów, uroków mniej oczywistych. Jeśli się otworzę będę dawał życie przedmiotom, a one mnie.
Nie wiem, co one pamiętają, czy noszą ślady, czy mają jakąś świadomość, muszą być trochę sprzyjające świadomości (zmysłowości) skoro ich obrazy, materia, dźwięki - budują świadomość.
(...)

--- cały tekst ---

Set (Filozolo)

Np kilka cytatów z jakiś knig, co napisał ktoś tam, a ja się zgadzam:


“Świadomość tragiczna czuje konieczność życia w świecie i zarazem niemożność urzeczywistnienia w nim wartości, które jedynie uznaje za cenne.”


albo innymi słowy:


“Ponieważ jest jednocześnie dwóch światach, które pogodzić się nie dają, odczuwa swą egzystencjalną sytuację jako coś nieznośnego: wieczne napięcie, nieusuwalny konflikt, rozdarcie. Jednoska ludzka jest w obu światach i - paradoksalnie - w nich nie jest. Nigdzie nie przynależy na prawdę, bo gdy zbliża się do jednego świata, oddziela się od drugiego, gdy zaś o dugiego wraca, opuszcza pierwszy. Przeto żadnego miejsca w przestrzeni nie uznaje za własne z tej jeszcze przyczyny, że nieskończoność jest dlań po prostu nieosiągalna, a skończoność nie do przyjęcia. A zatem nie ma tu jednoczącego ładu, istnieje jedynie budzący trwogę świat nieusuwalnych sprzeczności.”


Albo jeszcze:


“Trzeba się pogrążyć w żałobie po każdym obrazie, po każdym przedstawieniu.”


(//Leszek Kołakowski i sceptyczna filozofia człowieka - Damian Michałowski, wyd. Universitas)

…


To jest banalne, tylko brzmi profesorsko, ale mam w rzyci profesurę, interesuje mnie tylko umieranie. Tylko nie pluj na mnie za tą quasi-profesurę, bo mi się wydaje, jak (...)

--- cały tekst ---

11 sierpnia 2026

proza

Marek Jastrząb
Marek Jastrząb

Misja

Truizm: są dwa światy naszego przebywania na Ziemi: realny i internetowy. Przed pierwszym należy się bronić, przed drugim – też.

Stępa lub forsownym truchtem, jak głupi Grześ przez wieś, tak ja wędruję przez sieć. Czytam blogi, odwiedzam portale i niecnotliwe strony. Dobre, złe, wszystkie, jakie się nawiną. Zaglądam do skinów, faszystów i innych kuglarzy miłujących niepokój. Podziwiam ich tupety i bzdety łykając wstręt. Niekiedy zatrzymuję się moment, czasami na dłużej i włażę na strony paskudne, jak daleka memu sercu biblia dla satanistów.

Wtedy ogarnia mnie szewska pasja, wierutne obrzydzenie. Wtedy byłbym gotów latać z naostrzoną siekierą, wywijać nią młynka i zrobić nią komu gustowny przedziałek na ondulacji.
*
Internet jest takim magicznym miejscem, że ma się wrażenie wolności nieskrępowanej rygorystycznymi przepisami. Ma się wrażenie, iż jest się innym człowiekiem. Człowiekiem wyzwolonym z dotychczasowych ograniczeń. Barier wymuszonych przez los (och, jak bosko mieć wrażenia!) .

Można powiedzieć, że przebywając w internetowej przestrzeni, stajemy się bogatsi. Nie w sensie materialnym, wyraźnego pomnożenia ilości dóbr materialnych, ale w sensie natężenia sił psychicznych. Zwielokrotnienia i potwierdzenia wagi tych, które mieliśmy wcześniej. To znaczy wtedy, gdy dopiero zaczynaliśmy buszować po sieci. Gdy zaczynaliśmy odkrywać w niej (...)

--- cały tekst ---

Kontakt z redakcją



Zgłoś nadużycie


Opcja dostępna tylko dla użytkowników zalogowanych. Zarejestruj się