3 listopada 2015

poezja

supełek.z.mgnień
supełek.z.mgnień

Uczę się chować w wiązce siana, bawić w dom

Zdaje się, że jest rano, albo wrześni się ziemia w ogrodzie,
gdzie czas pochował psa, który nigdy nie skomlał. Kruk
wyjada chlebową głowę lalki, nawet kiedy ją gubi

w ociężałym ruchu chmur. Twój głos — brzuchate trawy
kwitnące bez umiaru, gorączkują jak dzieci. (Będę to miała
po tobie, jakbyś przyszła na moje miejsce). Gdy

plenią chwasty, w kuchni ślepy kot, o oczach pełnych
mroźnego powietrza, ściska się w sobie, jakby chciał wypluć
łyko człowieka. (Coś, co jeszcze może się przydać).

mironiek
3 listopada 2015 o 20:18

a może to tylko kłak...

zgłoś

supełek.z.mgnień
3 listopada 2015 o 21:12

raczej

zgłoś

Wieśniak M
4 listopada 2015 o 08:12

choć wędrował mech na strzechę/ choć jak twierdził życie miał w dechę/i choć obiecał że zajmie dachu ledwie połówkę/ pewnego dnia w samo południe przywieziono dachówkę .ps. kocur wyszedł piękny na tym obrazie:)

zgłoś

supełek.z.mgnień
4 listopada 2015 o 14:17

Twój nie mniej mi się widzi, Wieś. :) Dziękuję.

zgłoś

supełek.z.mgnień
4 listopada 2015 o 14:25

Komentarz, znaczy. Kota nie widziałam. ;)

zgłoś

Wieśniak M
5 listopada 2015 o 07:39

cierpię na chroniczny brak kota/ mam psa dzieciaki myszy ..lecz co tam/ jak bym nie patrzył na sprawę tak czy siak/ stwierdzam z zażenowaniem pewnym - kota u mnie brak :))

zgłoś

supełek.z.mgnień
5 listopada 2015 o 18:00

:)

zgłoś

Kontakt z redakcją



Zgłoś nadużycie


Opcja dostępna tylko dla użytkowników zalogowanych. Zarejestruj się