25 września 2019

poezja

supełek.z.mgnień
supełek.z.mgnień

Retrospekcja poklatkowa

Gdyby ten dzień był rybą, wyrzuciłabym go na brzeg,
żeby ledwie chwytał oddech — milczymy, i jest w tym
coś zwierzęcego.

Otwarte oczy lalki, tak jakby każda była skóropodobna,
lecz tylko z daleka można ją objąć wzrokiem. Reszta to dzieci,
które trzeba nakarmić, przekonać do kolejnych urodzin.
W zagłębieniu osłoniętym od wiatru, tamte głosy i ziarnista mgła,
jak na analogowej fotografii, o starych ludziach wychodzących

z morza, nie pozwala widzieć dalej. A ono rozlało się w nich
niby krew, jak zełtałe płótno. W końcu chmury niweczą czas,
świat roi się od cieni, w które wejdą inni. I staną się sobą.

byłem...
25 września 2019 o 20:34

...

zgłoś

supełek.z.mgnień
26 września 2019 o 12:44

...

zgłoś

byłem...
26 września 2019 o 13:10

jak my się rozumiemy, bez słów...:)

zgłoś

supełek.z.mgnień
26 września 2019 o 15:07

Dla mnie, to niemal podstawa komunikacji. :)

zgłoś

Kontakt z redakcją



Zgłoś nadużycie


Opcja dostępna tylko dla użytkowników zalogowanych. Zarejestruj się