3 stycznia 2016
Nieprzypadkowo
Chłopiec podaje Lucynie zimną dłoń. Taka mogłaby być
miłość wywołana jednym ruchem, brunatne trawy
naciągnięte na ziemię.
W falach zasłon niewiele zostaje z końca grudnia, z dziecięcego
świata. Odchodzący ludzie jak origami, nie poruszają
się w środku. I, ku rozczarowaniu, upłynie mnóstwo szarosinych
śladów zwierząt, nim Lucyna zdoła odnaleźć siebie. Półpłynna
firana lewituje za nią jak welon. Syn
użycza jej głosu. Wtedy rodzi się w samym spojrzeniu
jak zachody, które omijają dom.
z cyklu: o wychodzeniu na swoje
10 stycznia 2026
wiesiek
10 stycznia 2026
ais
10 stycznia 2026
violetta
10 stycznia 2026
dobrosław77
10 stycznia 2026
Jaga
10 stycznia 2026
Sorrowhead (ex Cheval)
9 stycznia 2026
wiesiek
9 stycznia 2026
AS
9 stycznia 2026
Jaga
8 stycznia 2026
wiesiek