supełek.z.mgnień
WSZYSTKIE PRACE Poezja (118) Fotografia (213) Grafika (8)
O autorze Znajomi (41)

Nieprzypadkowo

Chłopiec podaje Lucynie zimną dłoń. Taka mogłaby być
miłość wywołana jednym ruchem, brunatne trawy
naciągnięte na ziemię.

W falach zasłon niewiele zostaje z końca grudnia, z dziecięcego
świata. Odchodzący ludzie jak origami, nie poruszają
się w środku. I, ku rozczarowaniu, upłynie mnóstwo szarosinych
śladów zwierząt, nim Lucyna zdoła odnaleźć siebie. Półpłynna
firana lewituje za nią jak welon. Syn

użycza jej głosu. Wtedy rodzi się w samym spojrzeniu
jak zachody, które omijają dom.



z cyklu: o wychodzeniu na swoje

Marzena Przekwas-Siemiątkowska
5 stycznia 2016 o 08:15

"brunatne trawy naciągnięte na ziemię." bardzo obrazowe i najlepsze. Całość na tak.

zgłoś

jeśli tylko
5 stycznia 2016 o 09:45

tak..

zgłoś

supełek.z.mgnień
5 stycznia 2016 o 18:51

Dziękuję.

zgłoś

Kontakt z redakcją



Zgłoś nadużycie


Opcja dostępna tylko dla użytkowników zalogowanych. Zarejestruj się