23 stycznia 2021

poezja

supełek.z.mgnień
supełek.z.mgnień

Wyglądało to na zabawę

Matka o dłoniach jak z grobu, zabierała mnie
od mamy zbyt często. Rodząc kolejne dziecko, nadawała
mu imię po poprzednim, aż do wyczerpania kalendarza.

Obcy myśleli, że śpię, gdy zamieniałam się w sowę, utkaną
z cekinowych kwiatów — w kafkowskim nieoczekiwaniu.
Pióra niby spoiny cienkich nitek, z opadających płatków,

w których za dużo Boga. Mlecznobiałe niebo nie oślepiało,
zapowiadając płaską taflę jeziora. Pomiędzy mną samą,
a mną, cierpliwy trucht psa, i nieśmiertelne dziecko.

alt art
23 stycznia 2021 o 15:42

ileż Ty masz pięter..

zgłoś

supełek.z.mgnień
23 stycznia 2021 o 17:36

Wieżowiec ;)

zgłoś

alt art
23 stycznia 2021 o 17:46

drapacz chmur..

zgłoś

supełek.z.mgnień
27 stycznia 2021 o 16:05

Tak, tak. Dokładnie.

zgłoś

jeśli tylko
23 stycznia 2021 o 16:02

dzieciństwo nieodczytane..

zgłoś

supełek.z.mgnień
23 stycznia 2021 o 17:36

Tak.

zgłoś

jeśli tylko
24 stycznia 2021 o 19:26

podpinam kreski..

zgłoś

supełek.z.mgnień
27 stycznia 2021 o 16:05

:)

zgłoś

violetta
23 stycznia 2021 o 16:18

Obcy jak z księżeczek pana Grzegorza, które mnie strasznie rozśmieszają. też uwielbiam lodowiska i jestem niegrzecznym dzieckiem od początku.

zgłoś

supełek.z.mgnień
23 stycznia 2021 o 17:37

I czegoś się o Tobie dowiedziałam. :) Ja, niestety z tych grzecznych ;)

zgłoś

Ustinja21
24 stycznia 2021 o 20:51

Mroczne :)

zgłoś

supełek.z.mgnień
27 stycznia 2021 o 16:04

Naprawdę? Myślałam, że smutne.

zgłoś

Kontakt z redakcją



Zgłoś nadużycie


Opcja dostępna tylko dla użytkowników zalogowanych. Zarejestruj się