Zmilczane

Modlitwy biorą się z ciszy, powiedziałeś to, jakby w małych słowach
przy odrobinie woli, były większe, i próbowały nas uwolnić. Nocą
w płodne dni, potrafię już wejść w dorosłość, niczym w pokutę.
Cała umiem się stwarzać, jak kobieta z kawałkiem płótna zamiast twarzy.
 
Nitki, niteczki strzępią włosy w nieznane, w ten szkarłatny ciężar gwiazd,
ciało niewiele ułatwia, skrzeczy jak wrona. To za mało! W nieistniejących
oczach, jedyne wolne miejsce, które się mnie spodziewa, choć uciekają
z niego nawet szuwary. I tak już zostanie. Wszystko

na czym zatrzyma się osamotnienie, jest nasze, w dzisiejszym kształcie.
Na sztucznym drzewie sąsiadów czyjś zasrany kot. Dzieci, z tych samych
powodów co wszyscy, toczą obręcze ze spojrzeń, confetti z łez.
Na użytek grzechu, lecz nieczęsto aż tak to widać.

ApisTaur
3 kwietnia 2020 o 21:28

wymyśliłem sobie usta/ nie miał kto słuchać/ pozostały bez wyrazu/ wypatrzyłem oczy/ nic do widzenia/ chciałem cokolwiek usłyszeć/ lecz ogłuchłem od ciszy/ a ty byłaś tuż obok/ nie mając pojęcia o moim nieistnieniu//

zgłoś

supełek.z.mgnień
4 kwietnia 2020 o 10:53

Apis, dziękuję. Jak zwykle, komentarz lepszy niż tekst. Pozdrawiam.

zgłoś

ApisTaur
4 kwietnia 2020 o 17:25

toć to tylko ekfraza/ na kolanie pisana/ pozdrowionka/:)

zgłoś

supełek.z.mgnień
4 kwietnia 2020 o 22:20

W takim razie zazdroszczę. U mnie wszystko „w bólach” powstaje.

zgłoś

jeśli tylko
4 kwietnia 2020 o 19:55

modlitwy biorą się z ciszy.. - lub z pragnienia ciszy..

zgłoś

supełek.z.mgnień
4 kwietnia 2020 o 22:20

Pewnie też, a może nawet na pewno. Dziękuję, jeśli tylko.

zgłoś

Kontakt z redakcją



Zgłoś nadużycie


Opcja dostępna tylko dla użytkowników zalogowanych. Zarejestruj się