Lucyna zapala papierosa, wiatr wpada przez wybitą szybę
i przez chwilę wydaje się, że z obfitych łanów podglądają
ją południce. Myśli, jak zdychająca suka
wracają do pieca, obok którego leży gęsie skrzydło, węglarka
pełna sadzy. Gdy cienie w domu są najdłuższe, omijają płaskość
piersi. Chociaż nie wygląda staro, drewniana lalka na parapecie
imituje powietrze pomarszczone przez upał — Módl się
za nami. Nic więcej.
________________________________
z cyklu: o wychodzeniu na swoje
Twoje wiersze są bardzo enigmatyczne, wręcz hermetyczne, ale ten do mnie przemawia. Jest tu kilka mocnych i wymownych symboli, które pobudzają wyobraźnię. Pozdrawiam.
zgłoś
Nie wiem co napisać.Wydaje mi się, że moje teksty są bardzo proste, takie... zwyczajne. Cieszy, że ten do Ciebie przemówił. Dziękuję za poczytanie.
zgłoś
dla Autora zawsze będą wydawały się proste i zwyczajne :) masz klucz do enigmy, czytelnik stara się, mniej czy bardziej skutecznie - rozszyfrować Twój język.
zgłoś
Yhm, chyba coś w tym jest.
zgłoś
Jest ok Enigmo, dziękuję.
zgłoś
Dobrze Cię widzieć/czytać, sisey. Pozdrawiam.
zgłoś