24 października 2016

poezja

supełek.z.mgnień
supełek.z.mgnień

Brzegi chmur, niby rany

Lucyna zapala papierosa, wiatr wpada przez wybitą szybę
i przez chwilę wydaje się, że z obfitych łanów podglądają
ją południce. Myśli, jak zdychająca suka

wracają do pieca, obok którego leży gęsie skrzydło, węglarka
pełna sadzy. Gdy cienie w domu są najdłuższe, omijają płaskość
piersi. Chociaż nie wygląda staro, drewniana lalka na parapecie
imituje powietrze pomarszczone przez upał — Módl się
za nami. Nic więcej.


________________________________
z cyklu: o wychodzeniu na swoje

Ananke
24 października 2016 o 21:58

Twoje wiersze są bardzo enigmatyczne, wręcz hermetyczne, ale ten do mnie przemawia. Jest tu kilka mocnych i wymownych symboli, które pobudzają wyobraźnię. Pozdrawiam.

zgłoś

supełek.z.mgnień
24 października 2016 o 22:20

Nie wiem co napisać.Wydaje mi się, że moje teksty są bardzo proste, takie... zwyczajne. Cieszy, że ten do Ciebie przemówił. Dziękuję za poczytanie.

zgłoś

Ananke
24 października 2016 o 22:47

dla Autora zawsze będą wydawały się proste i zwyczajne :) masz klucz do enigmy, czytelnik stara się, mniej czy bardziej skutecznie - rozszyfrować Twój język.

zgłoś

supełek.z.mgnień
25 października 2016 o 19:15

Yhm, chyba coś w tym jest.

zgłoś

sisey
24 października 2016 o 22:25

Jest ok Enigmo, dziękuję.

zgłoś

supełek.z.mgnień
25 października 2016 o 19:16

Dobrze Cię widzieć/czytać, sisey. Pozdrawiam.

zgłoś

Kontakt z redakcją



Zgłoś nadużycie


Opcja dostępna tylko dla użytkowników zalogowanych. Zarejestruj się