Dzięki ograniczonej ilości czasu, Lucyna wykorzystuje
ciało — przemyślane w każdym geście — wypieszczone
palce żółkną od tytoniu. Wśród ścian z niskim sufitem
zmysłowo traktuje rozpięty fartuch, staje się słyszalna
jak na filmie, nic nie waży. Za daleko od siebie, spogląda na dziecko
zbierając maleńkie kadry jego oczu, jednak fakt ich przywołania,
pustoszeje w niej niczym twarze z drewna, w domu matki.
Nie ma jeszcze dotyku, moja dziwna dziewczynko. Piegi rozsypane
niby rude guziki na wiejskim cmentarzu. Słowa, czyniące cuda
w swoim imieniu.
z cyklu: o wychodzeniu na swoje
im mniej mówię, tym bliższe stają się pragnienia..
zgłoś
Możliwe, że tak właśnie jest.
zgłoś
Jest jakaś mroczna tajemnica w opowieściach z Lucyną... Czytam z zainteresowaniem i... pozdrawiam.
zgłoś
Jest. Chociaż nie wiem, czy odważę się na zamieszczenie całego cyklu. Również pozdrawiam.
zgłoś
dwa "jak" w drugiej strofie być może jeszcze do przemyślenia
zgłoś
Być może. Mnie one nie wadzą tak bardzo, zwłaszcza, że pomiędzy nimi jest wers - przestrzeń. Ale, wiadomo, że każdy czyta inaczej. [Już nie ''czyszczę'' tekstów tak bardzo jak na początku.]
zgłoś
yhm, ok, przestanę
zgłoś
Ależ nie musisz. Rozumiem Twoje czytanie/a i, pewnego rodzaju pedantyzm. Też do niego dążyłam, ale w momencie - kiedy uznałam, że być może moja droga w pisaniu jest nieco inna, odpuściłam. Co nie znaczy, że mam rację. ''Lubię'' się mylić, by po czasie ze zdziwieniem stwierdzać, że to niezła przygoda. Takie zgadzanie się ze sobą, w niezgadzaniu. (Albo na odwrót). ;) Pozdrawiam.
zgłoś
dziękuję, że nie muszę. To nie jest kwestia 'racji" tylko odbioru; w moim odbiorze takie powtórzenia, o ile nie są zamierzonym środkiem wyrazu, zaburzają płynność, wybijają mnie z przylgnięcia do treści wiersza. Można to nazwać pedantyzmem. Doskonale rozumiem, ze ktoś może czuć inaczej, dlatego, wiedząc o tym, sądzę, że nie ma sensu Ci zaśmiecać swoim widzeniem
zgłoś
Nie zaśmiecasz, nigdy nawet tak nie pomyślałam. ''Publikuję'' w paru miejscach, i Twoje ''krytyczne'' komentarze, to często powiew świeżego powietrza. [Często stosuję powtórzenia. Zawsze rozmyślam nad tekstem dłużej niż na chwilę, w której powstawał. Ale to nie znaczy, że czegoś nie przegapiam, a wręcz przeciwnie. Cenię krytykę.]
zgłoś
Rozumiem
zgłoś