29 września 2015

poezja

supełek.z.mgnień
supełek.z.mgnień

Zawodzenie

Anna zamiast podlewać kwiaty, nic do nas nie mówi.
Patrzy tak ostrożnie, gdy z cerowanej kieszeni wystaje
obrzynek jabłka: uwierająca czerń paznokci jak linoleum
przed leżanką, zapowiada przedwiośnie.

Wspólne rękawy na wieszaku, niczym przeciwieństwo
doskonałych Madonn, mogą zwiastować wojnę. A my
zwlekamy światy w sobie, niby wierszyki
zmyślamy Boga.

jeśli tylko
29 września 2015 o 23:34

na przedwiośniu pada..

zgłoś

supełek.z.mgnień
29 września 2015 o 23:48

yhm

zgłoś

bosonoga - Gabriela Bartnicka
30 września 2015 o 10:08

Cykl o Annie nadal intryguje. Fragment " A my zwlekamy światy w sobie, niby wierszyki zmyślamy Boga." - bardzo trafił do wyobraźni...

zgłoś

supełek.z.mgnień
30 września 2015 o 10:30

To już ostatni z cyklu, więc więcej zanudzania nie będzie. ;) Niezmiennie mnie cieszy, że zaglądasz. Dziękuję i pozdrawiam. :)

zgłoś

blue eye
10 października 2015 o 23:18

Też ta część - bardzo! (i szkoda, że Anna się żegna)

zgłoś

Kontakt z redakcją



Zgłoś nadużycie


Opcja dostępna tylko dla użytkowników zalogowanych. Zarejestruj się