
sam53, 12 kwietnia 2026
mówią że wena nie przychodzi na zawołanie
może dlatego
chowam piękne słowa pod poduszką
jak marzenia
nocą
szept zatrzymuję przy uchu
kiedyś rozmawialiśmy o niczym
dziś oddychamy tym samym powietrzem
i we śnie i na jawie
boję się plotki która utknęła między tobą a mną
mówią że miłość
mówią że do śmierci
a przecież nie wszystkie żarty
szczypią przed pocałunkiem
Arsis, 12 kwietnia 2026
Pójdziemy w las? Chodź, Pójdźmy w mrok, w mgielny bezkształt nicości. Spójrz, ja idę
tym krokiem powolnym i cichym.
Wiesz, dzisiaj jest wiatr. Wiatr bezwonny i tkliwy.
Taki wiatr majaczący na skroniach. I ten wiatr. Ten wiatr, który wciąż...
Ten nadmiar powietrza...
Nade mną.
Wokół.
Wszędzie…
Gałęzie mnożą swoje sklepienia. Bezlistne konary.
Wiotkie łodygi, których każde poruszenie.
Których najmniejsze nawet drgnięcie…
I coraz bardziej szeleszczą, szumią białą ciszą.
Takim szemrzącym szmerem
spadającym na membranę ucha drobniutkimi cząsteczkami czasu.
Tego czasu, który został w tobie. Nietknięty przez epoki zapomnienia.
Tego czasu, który we mnie…
Między drzewami rzeźby
na wpół zamglone.
Wykute twarze brodatych faunów.
Obojętne oblicza na wskroś śmiertelnych, pustych spojrzeń.
W wijących się korzeniach przytłoczonych omszoną ciszą,
która wryła się w każdy załom, kamień, strumień płynący pod kładką.
I w coś jeszcze, co burzy to wszystko.
W przeżarty rdzą
kawałek złomu wystający z topieli.
Industrialny element niepasujący do całości.
Fragment karoserii ze ślepym oczodołem reflektora….
I podążamy nadal w tej mgle, która nam włosy zalewa i oczy.
W tym milczeniu, które narasta w twojej twarzy zwróconej do mnie profilem...
(Włodzimierz Zastawniak, 2026-04-09)
***
https://www.youtube.com/watch?v=g9qVNbr01gQ
ais, 12 kwietnia 2026
przyszedł na świat z białą kartą
ale szybko stał się czarną owcą
jako niebieski ptak
próbował odlecieć do Kukanii
świat oglądał w różowych okularach
i miał zielono w głowie
przez myśli o niebieskich migdałach
w końcu dostał od rodziców
czerwoną kartkę
więc znalazł pracę na czarno
bo nieźle płacili i tolerowali
skacowane poniedziałki
choć był żółtodziobem
to przewidywał swój złoty wiek albo
co najmniej błękitną godzinę
życie przestało być czarno białe
jednak wypadek uświadomił mu
blade pojęcie o życiu
świat zrobił go na szaro
i znowu był w czarnej dupie
z tego wszystkiego dostał białej gorączki
i wdał się w ciemne interesy
matkę ogarnęła czarna rozpacz
więc wkroczył ojciec
w białych rękawiczkach
wyrzucił go z domu
jako młody
czterdziestoośmioletni chłopak
czuł jeszcze całe życie przed sobą
jednak białe myszki
zwiastowały nadejście czarnej godziny
właśnie teraz
kiedy wiosna budzi wszystko do życia
☆
Sorrowhead (ex Cheval), 12 kwietnia 2026
I - KRONBORG (THEATRUM MUNDI)
Nawet jak staram się mieć ogładę
to zaczynam krzyczeć
w tym skrzyżowaniu cekhauzu z supermarketem
stoi jakiś postawny fagas myślę sobie - o!
może on mnie zabije?
zagadnąłem niby o cygaretkę
panie kolego, jaki jest sens życia?
wejść w ten nurt
który prowadzi znikąd do nikąd
work to forget
II - AUTOSTOP
Istnienie przyjmie wszystko
nie wątpię w szczerość intencji
Thomas był wykorzystywany
w dzieciństwie i kiedy John
dociska pedał gazu on wzywa
na pomoc diabła któremu
oddał duszę w dzieciństwie
w intencji śmierci jego oprawcy
wszyscy dostają niekontrolowanej
polucji John idzie się upić a Thomas
wchodzi na dach starej szopy rozwa-
żając samobójstwo
bo Ingrid wściekła się i odwróciła na pięcie
III - THE SCHOOL SHOOTERS
Pojechać do Holki z petycją o uśmiercenie
ile można Floydów i Bacha
nawet słowo “jest” nosi zapach
warsztatu podstarzałego volkisty
chociaż może nie są złe te zegarki
z diamentowymi kompasami
w kształcie piramid
po angielsku “jest”
to żart
sam53, 10 kwietnia 2026
nie każda nadchodzi wielkimi krokami
umiera się we śnie po cichu bezpiecznie
a że gwiazd nam szkoda - gasną gdyśmy sami
tak jak smutek w pieśni wyśpiewany wcześniej
przestrzeń też się kurczy chłodem wieje z wierszy
łzami wiatr częstuje czytając z nich przyszłość
nie zawsze dojrzałość czyni cię mądrzejszym
nie zawsze codzienność spinasz nad kołyską
czasem kiedy słońce tak jak wczoraj w chmurach
a szept z zapatrzeniem tuż tuż obok frunie
nie błagam o miłość - niech przyzna się któraś
i na sine usta złoży pocałunek
Atanazy Pernat, 9 kwietnia 2026
Gdybym miał helikopter poleciałbym na pogrzeb Johna Wayneꞌa
Powiedział ojciec
Nie zdążył pójść do fryzjera
I w trumnie wyglądał jak John Lennon gdyby jeszcze żył
Saksofon przy grobie był zbyt mały moim zdaniem
Powinien mu zagrać Louis Armstrong
A ja powinienem być Jezusem Chrystusem żeby móc go wskrzesić
Czy mogę coś dla Ciebie zrobić?
Tak- proszę go wskrzesić
Mój Boże pewnie i tak go przyjmiesz
Wbrew temu co wygadywał ten skacowany ksiądz
Siostra poprawiła mu poły marynarki a ja się nie odważyłem
Nie dotyka się bezkarnie gwiazd rocka i bohaterów starych westernów
Teraz leży gdzieś na wichrowych wzgórzach
Nie wiem zresztą
Wiem tylko że gdybym miał helikopter
Poleciałbym tam
Z największym saksofonem świata i zespołem Czerwonych Gitar
Sorrowhead (ex Cheval), 9 kwietnia 2026
Najsłodsze słowa zadają najgłębszy ból, tak, tak - tak właśnie jest
otchłań świata i otchłań Ciebie - czy jesteś zła? Z dnia na dzień
coraz bardziej.
I tak nie mam nikomu nic do powiedzenia, młyn filozofów tj.
czasoprzestrzeń blokiem etc. etc. istnienie przyjmie wszystkie
najsłodsze słowa jak jednorazówki Leonarda Cohena (1)
jak Nietzsche tarzający się w ekskrementach ku przestrodze
że nie żyjemy w filmie fantasy sztandar jest symbolem tego
co nieosiągalne.
Czy nie jest naturalne obwinianie? Obwiniasz mnie że jestem
za bardzo bohaterem i za bardzo szmatą bo spałem na klatce
schodowej i zaspałem na Intercity
strzelam fotki na łąkach kadry Wojtkiewicza kolory Dudy
Gracza wznoście młyny Don-Kiszoci, jak u Yaloma, bo trzeba
z czymś walczyć, trzeba robić coś z jajem, trzeba żyć
żyć w filmie fantasy.
Może chciałbym żeby ten czy inny autor był mi Bogiem
bo jest osiągalny Bóg teologii jest nieosiągalny qui pro
quo, och Nietzsche, i ja długo - pragnąłem
cóż fantazją nie jest potrzebuję zmian potrzebuję gotówki
jutro przyjdą książki a potem jeszcze muszę mieć na Intercity
będę wzywał jakiegoś ducha dzwoniącego łańcuchami
na dworcu doznałem katharsis. (2) Francuzi nagrabili sobie
koloniami, a ja na dworcu doznałem katharsis. (3) Najsłodsze
słowa zadają najgłębszy ból, tak, tak - tak właśnie jest.
a mam inną metodę. Strzelam fotki na łąkach. Czy nie
jest naturalne obwinianie? Istnienie przyjmie wszystko.
Czy jesteś zła?
Otchłań Ciebie i otchłań świata. I tak nie mam nikomu
nic do powiedzenia; czasoprzestrzeń blokiem - z dnia na dzień
coraz gorsza i jednorazówki Leonarda Cohena. Nietzsche tarza
się w ekskrementach.
potrzebuję zmian potrzebuję gotówki
1 - Cohen wysławiał Miłość po grób chociaż był zwyczajnym bawidamkiem
2 - Norwid - ze wszystkich kajdan najcięższe... (wewnętrzne)
3 - temat rzeka
Afrodyta, 8 kwietnia 2026
Szkolny korytarz podmienił tło,
z nadmiernej fascynacji światłem,
prawie utonął w błękitach.
Całe zdumienie nad własną historią
zmieściłeś między oddechami.
Mamo, jestem autyzmem. Cichnę.
Krótka sonda spojrzeń i wybuchamy
śmiechem, nikt nie zauważa,
że na chwilę pęka mi serce.
Strzępki wypuszczam z rąk
w nieskończoność.
Regulamin | Polityka prywatności | Kontakt
Copyright © 2010 truml.com, korzystanie z serwisu oznacza akceptację regulaminu.
12 kwietnia 2026
sam53
12 kwietnia 2026
violetta
12 kwietnia 2026
Sorrowhead (ex Cheval)
12 kwietnia 2026
wiesiek
12 kwietnia 2026
Arsis
12 kwietnia 2026
ais
12 kwietnia 2026
Jaga
12 kwietnia 2026
Sorrowhead (ex Cheval)
11 kwietnia 2026
wiesiek
11 kwietnia 2026
dobrosław77