Lęg

Słońce wschodzi jakby z na wpół umarłego sadu, poprzez las
świerkowy, brzuchate pszczoły wygrzebujące się z suszonych ziół.
Wtedy najczęściej nie używam twojego imienia,

a kiedy trzeba z miłości, tylko objawienia obnażają jak tu cicho.
Gdy zamykam oczy, zostają same ręce, niemal odjęte od ciała.
Kopy siana zdmuchiwane przez wiatr. Tak mocno

jak nigdy przedtem: żywe, miękkie, ciepłe
— nie wie, że się narodziło.

alt art
30 maja 2018 o 15:17

kiedy zamykasz oczy, znajduję dawno zaginione pucle afrodyty z melos.

zgłoś

supełek.z.mgnień
30 maja 2018 o 21:13

A ręce? Czy i je znajdujesz?

zgłoś

alt art
31 maja 2018 o 09:40

jak to "czy i", przecie afrodycie z melos właśnie ręce się zawieruszyły..

zgłoś

supełek.z.mgnień
31 maja 2018 o 10:06

Właśnie dlatego zapytałam.

zgłoś

jeśli tylko
30 maja 2018 o 17:03

można poczuć..

zgłoś

supełek.z.mgnień
30 maja 2018 o 21:13

Można. Dziękuję.

zgłoś

jesienna70
30 maja 2018 o 19:11

wciąż tu wracam...

zgłoś

supełek.z.mgnień
30 maja 2018 o 21:13

To chyba dobrze? Dla wiersza, na pewno.

zgłoś

bosonoga - Gabriela Bartnicka
30 maja 2018 o 22:02

Masz bardzo rozpoznawalny styl - to zaleta Twojej poezji :)

zgłoś

supełek.z.mgnień
30 maja 2018 o 22:45

Witaj Bosa. Dziękuję. [Pamiętam swoje początki, próby, nieudolne obrazowanie (nie twierdzę, że teraz jest lepiej), i właśnie potrzebę odnalezienia choćby namiastki własnego stylu. Napisałaś, że go mam (ogromne wyróżnienie), a ja myślę, że to jednocześnie najlepsze i najgorsze, co mnie w pisaniu spotkało/spotyka. Czasem po prostu czuję, że to już wszystko, że więcej nie będzie... ]

zgłoś

lilidae
31 maja 2018 o 01:05

Już masz swój styl. I nie walcz z nim, bo właśnie to "siłowanie" czyni Twoje pisanie ciut mniej autentycznym. Dla mnie, mało wyrobionego odbiorcy (że o wlasnych nieudolnych próbach poetyzowania nie wspomnę), emocje są najważniejsze. A ich nie da się "naginać". Ale niezmiennie czytam Cię zawsze z " gęsią skórką" :) Masz w sobie wrażliwość, którą bardzo cenię. A nawet jej (serdecznie) zazdroszczę :)) Pozdrawiam cieplutko.

zgłoś

supełek.z.mgnień
31 maja 2018 o 10:11

A więc to widać/czytać te moje zmagania. ;) Próbuję od czasu do czasu, napisać coś wbrew sobie, ale żeby to nadal było moje. Tylko, no właśnie... tak jak napisałaś, autentyzm jednak ma znaczenie. Bardzo Ci dziękuję za słowa, lilidae. Pozdrawiam. :)

zgłoś

lilidae
31 maja 2018 o 12:11

Supełku:) Chyba każdy kto cokolwiek pisze, nie jest wolny od takich zmagań- i bardzo dobrze! Ja jednak piszę i czytam emocjami, są dla mnie najważniejsze. Nawet jeśli "cierpi" na tym poprawność i jakieś tam zasady. To nie znaczy, że je lekceważę, ale niekiedy całkowicie zmieniają klimat tekstu i wtedy nie jest już "mój" :) Poszukiwania są ważne, ale ja uważam, że nie da się walczyć z tym, co w duszy gra:) Serdeczności ślę :)

zgłoś

supełek.z.mgnień
31 maja 2018 o 13:58

I dla mnie emocje są najważniejsze. To, co zostaje we mnie po lekturze. A z tym bywa różnie, dlatego książek mam tyle, że już nie wiem, gdzie upychać, a że moi bliscy mają podobnie (w dodatku, co na papierze, to na papierze), znowu musimy się przeprowadzić. ;) A wracająć do poprawności, etc., wiadomo, że szanuję (poza interpunkcją, bo i ona mnie nie lubi). Jednak kiedy zaczynałam przygodę z pisaniem - nadal nie wiem, skąd to się we mnie wzięło (?) - mnóstwo ludzi pomagało mi szlifować teksty, i one przestawały być moje, i chociaż czułam, że przestają, ulegałam, bo wiadomo, mniej się znałam. Po czasie wróciłam do wszystkich, i... usunęłam poprawki, poza oczywistymi potknięciami. Jest tak, że co czytelnik, to dczucia, a te zawsze będą inne.

zgłoś

lilidae
31 maja 2018 o 21:30

Oj, poruszyłaś temat rzekę:) Książki, ich zapach, szelest kartek...Książki i muzyka od zawsze są dla mnie inspiracją. Mój pierwszy kontakt z portalem poetyckim był równie burzliwy. Trafiłam pod skrzydla bardzo profesjonalnej osoby i na dzień dobry zostałam wgnieciona w podłoże:) Wtedy wiedziałam, że "wiem, że nic nie wiem" i chłonęłam wiedzę. Były konkursy, zagadki, zadania na temat. Bardzo się starałam, do chwili, kiedy przestało mi to sprawiać przyjemność, a ślęczenie nad poprawkami moich nieudolnych wierszydeł zaczynało przypominać znienawidzone (z zasłyszenia) korepetycje. Chylę głowę przed każdym autorytetem, ale i tak pozostanę sobą. Tym bardziej, że nigdy nie aspirowalam wysoko, a moje pisanie jest tylko potrzebą chwili. Kurcze, dużo byłoby jeszcze można pisać na ten temat, ale mam wrażenie, że się mądrze. Albo (co nie daj boże) spamuję:))

zgłoś

supełek.z.mgnień
20 czerwca 2018 o 10:17

Madrzysz się?! Od dawna tak fajnie mi się nie rozmawiało. :)

zgłoś

ApisTaur
31 maja 2018 o 15:22

zanim poczuję ból istnienia / nadzieje z wiatrem hen ulecą / w słońca wygrzeję się promieniach / niewinną ciesząc się niewiedzą//pozdrawiam

zgłoś

supełek.z.mgnień
20 czerwca 2018 o 10:12

Dziękuję Apis. I, również pozdrawiam.

zgłoś

smokjerzy
1 czerwca 2018 o 06:58

Naprawdę piękny, klimatyczny wiersz. Może tylko w pierwszym wersie drugiej strofy w "jak tu cicho" wstawiłbym "ciszę" - chyba w tak krótkim tekście lepiej brzmi i, nie zmieniając sensu, unika zbędnego powtórzenia ( jakby, jak, jak ). Pozdrawiam :)

zgłoś

supełek.z.mgnień
20 czerwca 2018 o 10:15

Dziękuję. Prawdopodobnie (jak zazwyczaj) masz rację. (Wrócę do poprawek, kiedy i laptop wróci do żywych ;) ). Pozdrawiam.

zgłoś

Kontakt z redakcją



Zgłoś nadużycie


Opcja dostępna tylko dla użytkowników zalogowanych. Zarejestruj się