Powtarzalność dni wydaje się próżnią
scalonych chwil, a dzieci przypominają,
że miałam ciało. Bliskie i dalekie
obrazy niedopowiedzeń, niczego nie puentują,
nawet jeśli wybudzają między trzecią, a czwartą.
Córka odsuwa się, i odsuwa by drżeć.
Trzymając tekturowy dom, który po zachodzie
słońca zamyka się jak kwiat.
bładzę w obrazach..
zgłoś
Hm, przepraszam.
zgłoś
czemu? to dobrze .. :) lubię..
zgłoś
Wiersz przenika, dotyka. Podoba mi się.
zgłoś
Dziękuję.
zgłoś
podpinam coś..
zgłoś
:)
zgłoś
w świetle tracimy obraz nieba//
zgłoś
Tak.
zgłoś