22 sierpnia 2015

poezja

supełek.z.mgnień
supełek.z.mgnień

mimo braku miejsca

śniła mi się staruszka. bezczynnie otwarta, patrzyła w puste
parkowe alejki, stawały się nieswoje, gdy milczała i mówiła,
łąkowa i leśna. jak mim

na scenie. wróble wlatywały przez okno tramwaju, jakby chwila
była pełna powtarzalnych uniesień, jednak z dala od ludzi. obraz
przemieniał mnie w osierocone dziecko, lokalną gazetę na pniu,

karpie wtulone w szybę rybnego. musiałem zrozumieć, jak bardzo
śmierć wydaje się zasiedziałą sową, gdy z chlebowego ciasta lepię
grudniowe kwiaty, a mróz przebija pszczoły.

oddech wraca po czasie. sprawia wrażenie, że koty pamiętają
każdy strych, jak rzeźnik, który odkrawa milionowy kawałek
wołowiny. (niektórych to wzrusza).

jeśli tylko
22 sierpnia 2015 o 11:12

po drugiej stronie rzędu luster..

zgłoś

doremi
22 sierpnia 2015 o 12:11

obraz piórem pisany :)

zgłoś

supełek.z.mgnień
22 sierpnia 2015 o 12:18

jeśli tylko i doremi, dziękuję za słowa. pozdrawiam.

zgłoś

Kontakt z redakcją



Zgłoś nadużycie


Opcja dostępna tylko dla użytkowników zalogowanych. Zarejestruj się