Urodziłam się na końcu świata, tuż po
dobranocce. Zanim matce odeszły wody,
byłam akwarelą z rudą plamką na oku.
Chyba wtedy pierwszy raz ojciec odpłynął
stając się szczątkami morza, fioletowym
niebem nad naszymi szkicami.
Urodziłam się na końcu świata, tuż po
dobranocce. Zanim matce odeszły wody,
byłam akwarelą z rudą plamką na oku.
Chyba wtedy pierwszy raz ojciec odpłynął
stając się szczątkami morza, fioletowym
niebem nad naszymi szkicami.
to ja się urodziłem 0 23 30, pora na horror :)
zgłoś
To wiersz, nie życiorys, więc mam nadzieję, że niesie w sobie nieco więcej treści. ;)
zgłoś
trudne są początki każdego, może zaczynamy , gdy zrywamy pępowinę...
zgłoś
Może...
zgłoś
Świetny wiersz. Urzekający fragment: "Zanim matce odeszły wody, byłam akwarelą z rudą plamką na oku". Strofa o ojcu również udana.
zgłoś
Dziękuję Ajw.
zgłoś
Tak, też uważam, że to świetny wiersz, super metaforycznie obrazowany, choć jego wydźwięk, msz brzmi bardzo gorzko. Miłego wieczoru życzę :)
zgłoś
Dziękuję Wolnyduchu. Masz rację, wydźwięk jest nieco gorzki, ale jeszcze nie potrafię pisać inaczej. Pozdrawiam. :)
zgłoś
Ale po co inaczej, jak piszesz esencjonalnie i działasz na emocje? A tak poza tym, msz właśnie smutek czy goryczka są jak najbardziej wiarygodne, bo w końcu życie, to nie bajka. Serdecznie :)
zgłoś
zaiste, swoimi wierszami i fotografiami udowadniasz, że potrafisz widzieć to, co niewidzialne...
zgłoś
Dziękuję.
zgłoś
Subtelne.
zgłoś
:)
zgłoś