Imiona nie stanowią o nas żadnego dowodu, jak czaszki
zwierząt wyrzucone przez las, nie są jego ofiarami.
Zanim zaczynamy się kochać, jestem kamieniem rzuconym
w przybój, gdy mówisz
w kilku językach, a nigdy nie byłeś tak niemy, jak woda
zawracająca z powrotem w siebie. Każda kropla staje się
literą: głowa lalki na wpół zagrzebana w piasku, w odorze
lisich odchodów. Szum, szumy z radia
bez wizji gdzie zaczyna się życie. Bruzda warg przelewa się
od nadmiaru światła, które nie wymaga zabliźnienia. Jak dziecko
rysujące drzwi, a za nimi świat, który nic o nim nie wie.
Lato na wsi, sad czulący się do studni, śródłąkowy motyl
zatopiony w niedopitym ojcu. Zmarły starzec odwraca uwagę,
że Bóg w nas wierzy.
sierpniowe światło bardziej przełamane ciepłem niż lipcowe, dłużej świeci spod chmur, choć i wcześniej wpada w wieczór..
zgłoś
To prawda. Teraz, w upały, czekam na jesień.
zgłoś
mam.. podpinam..
zgłoś
wiejski obrazek z życia. bardzo ładne kolorowanie.
zgłoś
Podmiejski. ;)
zgłoś
Piękny obraz, a jednocześnie smutny.
zgłoś
Dziękuję.
zgłoś