Sen z fusów

Imiona nie stanowią o nas żadnego dowodu, jak czaszki
zwierząt wyrzucone przez las, nie są jego ofiarami. 
Zanim zaczynamy się kochać, jestem kamieniem rzuconym
w przybój, gdy mówisz

w kilku językach, a nigdy nie byłeś tak niemy, jak woda
zawracająca  z powrotem w siebie. Każda kropla staje się
literą: głowa lalki na wpół zagrzebana w piasku, w odorze
lisich odchodów. Szum, szumy z radia

bez wizji gdzie zaczyna się życie. Bruzda warg przelewa się
od nadmiaru światła, które nie wymaga zabliźnienia. Jak dziecko
rysujące drzwi, a za nimi świat, który nic o nim nie wie.

Lato na wsi, sad czulący się do studni, śródłąkowy motyl
zatopiony w niedopitym ojcu. Zmarły starzec odwraca uwagę,
że Bóg w nas wierzy.

jeśli tylko
7 sierpnia 2020 o 09:45

sierpniowe światło bardziej przełamane ciepłem niż lipcowe, dłużej świeci spod chmur, choć i wcześniej wpada w wieczór..

zgłoś

supełek.z.mgnień
11 sierpnia 2020 o 10:23

To prawda. Teraz, w upały, czekam na jesień.

zgłoś

jeśli tylko
12 sierpnia 2020 o 14:10

mam.. podpinam..

zgłoś

violetta
7 sierpnia 2020 o 18:39

wiejski obrazek z życia. bardzo ładne kolorowanie.

zgłoś

supełek.z.mgnień
11 sierpnia 2020 o 10:23

Podmiejski. ;)

zgłoś

Ustinja21
8 sierpnia 2020 o 19:02

Piękny obraz, a jednocześnie smutny.

zgłoś

supełek.z.mgnień
11 sierpnia 2020 o 10:23

Dziękuję.

zgłoś

Kontakt z redakcją



Zgłoś nadużycie


Opcja dostępna tylko dla użytkowników zalogowanych. Zarejestruj się