8 grudnia 2015
O tym, jak nie poznałam matki
Pies który wybiegł z lasu, nie jest nasz, jakby sam
sobą zdziwiony (tak czasami wyglądają oczy matek,
rysowane przez dzieci), żeby dotrzeć na tamten brzeg
kładę się w gnijącej trawie, słucham: w(g)łosy, powstałe
z oddechu. Drzewo wyostrza się, niby pijak śpiewający
w bezprzedziałowym, by zmętnieć, odwraca uwagę
białą laską — i rozmyślałam tę myśl aż do końca. Czar
pryska, jak niepotrzebna Madonna, zaschnięte pędzle
przepełnione pyłem. Wymyślam
skrzeczącą wronę, dziecko upychające kawałki
bułek w kieszenie prochowca. (Słowa, które zbyt długo
na siebie czekały).
z cyklu: studium przypadku
31 stycznia 2026
jesienna70
31 stycznia 2026
dobrosław77
30 stycznia 2026
wiesiek
30 stycznia 2026
Jaga
29 stycznia 2026
Yaro
29 stycznia 2026
wiesiek
29 stycznia 2026
tetu
29 stycznia 2026
sam53
28 stycznia 2026
wiesiek
28 stycznia 2026
Yaro