supełek.z.mgnień
WSZYSTKIE PRACE Poezja (118) Fotografia (213) Grafika (8)
O autorze Znajomi (41)

2 listopada 2020

poezja

supełek.z.mgnień
supełek.z.mgnień

Na chwilę, i nigdy więcej

Serce na brzuchu namalowane przez córkę
do rana szamocze się, jak bezpański pies.
Chwile trwają ile muszą, nawet ptaki przelatujące
z cienia do cienia. Moja wina,

wszystko mogłoby istnieć bez nas, w odstępach
na coś prawdziwego, lub w połowie — niech nie wiem.
W pajęczynie gałęzi, lekkie kwiaty wplecione
w siwe włosy. Cisza pełna zdumienia,

gdy robisz z dłoni bibułkę, kostki słoniny na jabłoni
w sierpniu. To znacznie więcej, kiedy cię wyłaniam
ze słońca w rozwieszonym praniu. Proste — ach
Boże —  które ze mną dzielisz ma w sobie zbyt wiele
czerwieni.

Szpulka taśmy: ślady linii papilarnych w miejscach,
w których już nic nie było. Jedynie dziecko rwie słońce
na kawałki i rozrzuca je po brzegu jeziora, jak gdyby
nie mijało życie, pierwsze i powtórne.
Mamo.

jeśli tylko
2 listopada 2020 o 12:28

"Jedynie dziecko rwie słońce na kawałki i rozrzuca je po brzegu jeziora".. tak.. tak.. tak..

zgłoś

supełek.z.mgnień
2 listopada 2020 o 15:24

Trzy razy tak, to dopiero coś! :)

zgłoś

jeśli tylko
4 listopada 2020 o 22:11

podpinam Ci :)

zgłoś

violetta
2 listopada 2020 o 13:46

dzieci szybko rosną.

zgłoś

supełek.z.mgnień
2 listopada 2020 o 15:26

Wiadomo.

zgłoś

Kontakt z redakcją



Zgłoś nadużycie


Opcja dostępna tylko dla użytkowników zalogowanych. Zarejestruj się