|
| |
|
WSZYSTKIE PRACE
Poezja (426) Proza (10) Dziennik (159) Grafika (3)
Pocztówka poetycka (17) O autorze Znajomi (84) | |
Zmiana sposobu prezentacji
myślałam że zrobię to z wierszy
skrawków oddania
z miłością przeplecioną drogą
już nigdy nie zaprowadzi do mnie
z każdym drobiazgiem dźwiganym w podróżnej torbie
w bajkach żebym mogła zasnąć
noc nie istniała chociaż było ich tak wiele
nie piszę już wierszy ten nim nie jest
po prostu jest mi niedobrze że odszedł
nie stałam nad twoim grobem, nie wiem jaką wybrali ci trumnę,
w ogóle nie wiedziałam
kim jestem taka nieważna dziecko
które nie żyło nawet chwili wtedy płakaliśmy oboje
chociaż to ja stałam się grobem
nie dam ci satysfakcji skreślenia wersów, które tu nie pasują
mają dźwięk chociaż już ci ich nie powtórzą
Ostatni wiersz chłonie wilgoć. Postarza.
Nie ma dźwięków, zapachu. Nie ma.
Wyobraża się i ucieleśnia. Dotyka.
Jest w nim chwila obłędu. Poniewiera.
Z odkryć smakuje jak coś pierwszego.
Mijam dom, pusty tramwaj,
w parku zatrzymuje mnie tęsknota.
Węszę jak pies za człowiekiem,
jak dziewczynka za zapałkami.
Łamie mnie ta cisza.
Czy można tak wybrzmieć
rozbić i nikogo nie skaleczyć.
Już jesień. Zawsze była.
moja córka ma oczy jak kamienie ze skał
wnętrzności mrużą się kiedy na powieki skrapla
mój smutek. drzewo znajome, idzie się przywitać
wtedy te oczy jak kamienie wypłukują rzęsę. trudno mi
objąć ich razem, też chciałabym popłynąć siłą
w jej wątłe czucie. chmurzą się nad nami inne,
nie sposób wydrzeć się z objęć. oderwane od ziemi,
karmią nas motyle, przeczuciem, że wszystko ma koniec.
idzie powoli, każdy krok którym się cieszy zatrzymuje.
ile jeszcze westchnień i bezsilności rozliczy.
szastam dobrem, ale w oczach jak kamienie
jestem ziarenkiem. mądry ptak. odlatuje
chociaż jeszcze przed chwilą tu siedział.
mijają nas wszystkie drzewa mrówki
i liście wiatr przepuścił. tulę się do jej ramienia
jestem przez te kamienie.
zamknęła już wszystkie drzwi i okna
z żadnej szczeliny nie wydostanie się ogień
żadna najmniejsza nie przepuści wody
to co płonęło, dogasa
to co zalało
(...)
--- cały tekst ---
dobrze by mi było pobyć
leśnym mchem, ptakiem przefrunąć
nie wzdrygać się od deszczu
posłuchać burzę
przemyć oczy żółtym rumiankiem
odbić od ziemi lichą łodygą
być choć powidokiem
najczulszym dotykiem
mgły
o ciepłej skórze poranka
poczuć, że tak wolno kochać
jak tylko się umie
Niech kolejna zima znów nas ze sobą spotka
obejmiesz mnie, pójdziemy dokądś, żeby ukryć
czułość po byłych tęsknotach.
Musiałem wyjść po cichu,
nie zatrzaskując drzwi.
Żebyś chciała zostać.
Z butami za pazuchą, nad schodami
żebym nie słyszała, jak żali się dom.
Biegłem. Pociągi nie czekają,
nie żal im pustych miejsc.
Zdążyłem przeczytać twój wiersz.
Zanim straci ważność w innym miejscu.
Wiem co powiesz.
Że my, to tylko wrażenie, poza nim
wszystko jest.
kiedy uda się wspiąć
i nie patrząc w dół
objąć
nie drżące dłonie
dotkną ust
żeby powiedzieć
jestem
czy lżej będzie wzbić się
czy przepaść zapomnieć
że ktoś na nas czeka
chociaż to my wróciliśmy
do siebie
Jesteś moim słońcem, jedynym słońcem.
Gdyby cię nie było
ciemność powlekałaby życie
wypisane ptasim piórem.
Z wyobraźni ojca,
który przepił pępowinę - jedyne
co łączyło mnie z matką.
Zrobię to -
wystarczy zapłakać,
skulić się w fotelu.
Tylko do niego wracam.
Jesteś moim jedynym słońcem.
Nie można być dalej.
Nie masz pewności czy wrócę
po garść rodzynek w czekoladzie
poranny dreszcz, że wciąż żyję
i że to moje życie.
Będę tęsknić za tobą
choć nigdy nie miałam pewności
czy byłeś im dłużej czekałam
czy słowom zabrakło cierpliwości.
nie trudź się
dla mnie nie warto
pstrykam palcami
z czarodziejskich sztuczek
tę lubię najbardziej
jest nieodwracalna
Nikogo nie będzie, chociaż wszystko już gotowe. Stół nakryty, pachnie jedzeniem. Starym światem. Kwiaty w wazonie nie zwiędły, ale pokrył je zmierzch. w cieniu liści drzemią figurki aniołów. Na fotelu przeciąga się pies i to jedyny ruch czasu jaki można tu dostrzec. Gdyby mógł, wyłby teraz, ale jest tylko w mojej wyobraźni. Nie chcę by ujadał z tęsknoty. Tak szybko nie minie żal. Powtarza się, chcę coś zatrzymać, albo oddać. Żałuję. Wtedy jeszcze jest za późno.
