|
| |
|
WSZYSTKIE PRACE
Poezja (182) Proza (20) Dziennik (5) Książki (10)
Pocztówka poetycka (4) O autorze Znajomi (33) | |
Zmiana sposobu prezentacji
To mogła być miłość, taka jak kocha się swoje wyobrażenia o kimś. Został płacz całkiem prawdziwy, nie należy mylić go z tym, o którym śpiewa Rybiński. Zostało mi także nocne drżenie ciała po antydepresantach oraz zaciskanie gardła, jak to, kiedy śni się nam, że spadamy. Siedziałam w pociągu, ubrana na czarno, bo coś musiało mnie wyszczuplić, a nie chudłam tak szybko, jak chciałam. Zakatarzona z wirem myśli w głowie i drażniącym lękiem w dłoniach. Pamiętasz? Kazali mi nazywać lęk imieniem i określić jego płeć. Mój był pierwotny jak Ewa. Wtedy jechałam, by odebrać nagrodę. Nie, nie za lęk, a za tekst. Od dłuższego czasu nie jestem poetką, a tekściarką. Poezja wymaga rozcinania żył. Tekściarze umierają bardziej poetycko, jak w wyniku powikłań po zadławieniu się kością kurczaka. Grzegorz mówił, że Kofta to tekściarz. Chciałabym być tak cholernie dobrym tekściarzem. Kiedy dojeżdżaliśmy, pospiesznie wstałam z miejsca, by już cię zobaczyć. Ubrany w czarny płaszcz, z fajką w ustach, wyglądałeś jak moja miłość. Pomyślałam wtedy, że chciałabym, żeby taki ktoś mnie kochał. W kawiarni gadaliśmy o tekstach. W hotelu wyłączyłam się, a może przeszłam w stan uśpienia. W każdym razie szarości za oknem, małe boczne uliczki i latarnia w tym zimnie były mi bliższe niż ty. Chciałabym usunąć różnicę czasową między nami, przeskoczyć z jednego wcielenia w drugie, dać nam szansę (...)
--- cały tekst ---
to nie jest dla dzieci
przecież wyrywasz się do lotu jak "Piotruś Pan"
kiedyś miałam zdrowie
dawno temu
powoli zapominam jak to było
po sześciu latach odstawiam leki
budzę się w nowej rzeczywistości
czy ją stworzyłam
nie wówczas byłaby przestrzenią alternatywną
ale może mieć to związek z "Pierwszym Poruszycielem"
który wyjął ruch z ruchu uczynił go bezwietrznym
aby znowu umieścić go w biegnącym czasie
to by się zgadzało
w tych momentach kiedy traciłam wpływ
czytałam że ataki paniki pojawiają się do 30 roku życia
miałam pecha
spanikowałam
chwalmy nasze małe życie
Czyżykiewicz
przestraszyłeś mnie smutku porządnie
tego pięknego lata nie przekwitły dni
rzepak zaogniony kładł się namiętnie prawym zaś lewym biodrem
miałam piękne paznokcie
kształt jak dziadka
obcięłam je krótko
nie było czym wczepić się w życie
noce przejrzyste odprowadzały kochanków do siebie
zaszeptani odbici na rozgrzanych zasłonach
łamałam tabletki jak chleb
opuszczały mnie ręce
w pośpiechu na skróty
jak w poronnej gimnastyce
rankom śniły się drożdżowe bułki
mleko pełne maczany biszkopt
(...)
--- cały tekst ---
„Dziecko kochających się rodziców jest sierotą”.
Z listu Stevensona do Fanny Sirvell
troi się obecność ojca w matce
kobieta zachodzi raz czerwienią potem czernią
jakby tylko głowę trzymała w cieniu
kolana wystawione do słońca
przy uchylonych drzwiach Staś
nabrał życiowej mądrości
chciał biec z pięściami ale
kiedyś przegrał z tatą na rękę
wieczorem za stawianie oporu
zrobią z niego wariata
wymyślą depresję
powiedzą
rozpuszczony jak dziadowski bicz
i tak nie pocałuję mamy na dobranoc
Na końcu życia mieszkasz nadal gotowy
w piekle twoich rąk
mnożą się bezskrzydłe motyle
każesz mi patrzeć jak umierają z głodu
zaszywam te chwile w ciele
by sąsiedzi spali spokojnie
na półpiętrze biorę kilka głębszych wdechów
tłumaczę przerwy kontuzją kolana
tancerzom na linie zdarza się
Włożyłam twój sweter było mi samotniej niż zawsze
babcia i dziadek poszli do piekła
chcieli dobrze
wychowywać mnie na mądrą pannę
wolałam mężczyzn z tatuażami i kolczykiem w nosie
po spotkaniach podskakiwałam by wyrzucić ich z siebie
jadłam mięso palcami i kładłam się spać w makijażu
psułam cerę
mówili że już nic ze mnie nie będzie
skończyłam pod kreską
nauczyłam się że nie wylewa się szczęścia za kołnierz
Pytasz kiedy urządzę zamach na boga
w świecie moich lęków
nie ma Zakonnicy czy Annabelle
nie urodzi się dziecko Rosemary
w świecie moich lęków
mlaszczą i siorbią staruszkowie
nieprzewijani całe dnie
w świecie moich lęków
nie wystarczy uratowanie Siedmiu dusz
by ocalić życie
w świecie moich lęków
od ściany do ściany tłuką się półsny
na chwiejnych nogach z szlafrokami zapinanymi na plecach
w świecie moich lęków
kruche żyły
przyjmują brudny deszcz
w miejscu wkłucia sine próby
postawienia się
zanikają z czasem
Wygnanie z raju wydaje się
w takiej sytuacji gestem miłosierdzia.
Mateusz Szerszeń
za mgłą jest jeszcze wiele do zrobienia
na przykład dojazdy do domów
zakupionych na kredyt przez trzydzieści lat
do emerytury za tysiąc złotych
z oknami na wolność czyli bez wścibskiego sąsiada
który czuję potrzebę wiecznego bratania
za mgłą jest wiele do zrobienia
trzeba posadzić drzewa na miejsce po lesie
odstrzelić dziki
jeśli nie polujesz jesteś upolowany
myśliwi ważą i mierzą trofea
czego nie robi się kobietom
porwanym do domów publicznych
za mgłą jest jeszcze wiele do zrobienia
jak wzniesienie ogrodzenia do nieba
by nie siedzieć w kuckach przed bogiem
pomyleni
babcia powtarzała
od pisania nie robią się odciski
na palcach
co innego łopata to jest praca
nie lubiła grubych
bo mają uda jak filary w piekle
lub spodnie pełne tyłka
zważywszy na śmierć
lekko opadła jej tylko ręka
można było sobie darować świece i płaczki
kazała chować się w obcasach i opalonych rajstopach
a także trzymać się z dala od wódeczki w barku
przeciwna zaglądaniu w siebie
zawzięta
nie przyszła mi powiedzieć jak tam jest
* wyplatanie sznura
Kobieta to furia w domu, anioł w kościele i małpa w łóżku.
Jean Dauberval
zabrałam się za cerowanie chmur
wystarczy naszyć łatkę
na pośladek inaczej kap kap
do momentu szczelności niebieskiego brzucha
papugi przed śniadaniem
paplą modlitwę
przez Chrystusa Amen
obchodziliśmy święto chwiloprzyczepnych małp
naśladujemy orgazm
wrzuć pan grosik przez dziurkę
kupię kamyki
urządzimy lincz
wystającym łopatkom
aż po ciałowstąpienie
* Wyplatanie sznura
