Uczę się chować w wiązce siana, bawić w dom
Zdaje się, że jest rano, albo wrześni się ziemia w ogrodzie,
gdzie czas pochował psa, który nigdy nie skomlał. Kruk
wyjada chlebową głowę lalki, nawet kiedy ją gubi
w ociężałym ruchu chmur. Twój głos — brzuchate trawy
kwitnące bez umiaru, gorączkują jak dzieci. (Będę to miała
po tobie, jakbyś przyszła na moje miejsce). Gdy
plenią chwasty, w kuchni ślepy kot, o oczach pełnych
mroźnego powietrza, ściska się w sobie, jakby chciał wypluć
łyko człowieka. (Coś, co jeszcze może się przydać).
a może to tylko kłak...
report
raczej
report
choć wędrował mech na strzechę/ choć jak twierdził życie miał w dechę/i choć obiecał że zajmie dachu ledwie połówkę/ pewnego dnia w samo południe przywieziono dachówkę .ps. kocur wyszedł piękny na tym obrazie:)
report
Twój nie mniej mi się widzi, Wieś. :) Dziękuję.
report
Komentarz, znaczy. Kota nie widziałam. ;)
report
cierpię na chroniczny brak kota/ mam psa dzieciaki myszy ..lecz co tam/ jak bym nie patrzył na sprawę tak czy siak/ stwierdzam z zażenowaniem pewnym - kota u mnie brak :))
report
:)
report