zebrałam okruchy ze stołu
do kieszeni głodne myszy zapiszczą jeszcze
kiedyś podałam dłoń żeby odgryźć i do kosza wyrzucić
zbędną pychę
nie chwal dnia kiedy słońce w czapce na bakier
sama ze sobą wchodzę głębiej wbity nóż
w wodzie z drugiej strony tafli królik
rozmraża się przymilnie tupał łapką
teraz soczysta pieczeń z burakiem
na deser odchodzi anemia kiedy chłepcesz świeżą
krew pozostaje rwanie biodra falują
na wietrze posucha stara żniwiarka rżnie
aż furczy pas ściętych łbów
plewy rozgościły się na fotelu
odpięte protezy postrzępione pończochy
mało używane myśli czasami szkoda
zwyczajnego bytowania kiedy bydle żresz
z kopytami w zbożu
"...z kopytami w zbożu"- do tego momentu świetny;))
zgłoś
WM - słodziak z Ciebie :)
zgłoś
Czyli cały :) budzi we mnie obrazy,ale czy są dobre? Hm raczej smutne.
zgłoś
raczej nóż w wodzie :) pozdrawiam Jaro - miły :)
zgłoś
soczysta pieczeń..
zgłoś
smacznego :)
zgłoś
czasem są sprawy, które siedzą w nas i nie chcą odejść:)
zgłoś
zazwyczaj Panie Jerzy :)
zgłoś
ależ wyrazista zadra :)
zgłoś
zadry mają to do siebie, że jak się wbiją to tkwią głęboko i ropieją - hey
zgłoś