wojna kończy się tylko po to żeby rozpocząć następną
nie mam już w sobie krzty pasji, więc pamiętajcie
lepiej spłonąć niż wyblaknąć
(K Cobain)
ile lat można pomieszkiwać w lazarecie
powietrze i światło słabe jak życie
niecierpliwych wypraszam na zewnątrz
tętni zmiennością jasnych obrazów
nie potrafię wpuścić za drzwi
dopraszam się miłosiernej siostry
zmienniczki na wachcie snów
różowieje policzek pieszczony świtem
rozwijana z kłębka snuję cierpki dym
rytualne czynności drażnią podniebienie
czarne obowiązkowo wychodzą wracam
bardziej trędowata
w małym świecie wojny są codziennością, słowa w Twoich wierszach tkwią gdzieś głęboko we mnie... z uznaniem ;-)))
zgłoś
właściwie to nie wiem co powiedzieć, więc pozdrawiam
zgłoś
niekiedy wiele lat, m(A)lutko :( na podniebienie- roztwór azulanu ? ładne, hey
zgłoś
dziękuję wiese - pigularka ze mnie niezgorsza - jakoś poradzę - hej ;)
zgłoś
Byłam i jeszcze wrócę:)
zgłoś
An - zapraszam - zachodź kiedy Cię najdzie ochota - buź
zgłoś
Dobry wiersz.
zgłoś
Kaś dzięki - bardzo
zgłoś