idę w stronę księżyca - zachodzi napęczniały
kiedyś urodzi się ich więcej
kobiety zaczynają dzień
w otwartych oknach wietrzą
pościel pozbywa się zapachu nocy
dobrych i złych poruczników
niewidoczni zza firan obserwują
kocie ruchy ofiar
zgrabne palce ich kobiet
powróciły do krojenia chleba
już wiem - nie można czyścić szkła
słoną wodą - przemywać zadrapań
osad długo będzie widoczny
choć intencje mogły być czyste
czytam trzeci raz, coraz lepsze:))))
zgłoś
ojej - toż to zaanektowałam Ciebie tylko dla siebie ;) mam nadzieję, że inni mi wybaczą :) duża buźka
zgłoś
Biedny Keitel za oknem :(
zgłoś
Jarku przecie nie będę go w domu trzymać ;) nie żałuj trzech gwiazdek - kiedy generał Nil - nie żyje
zgłoś