2 października 2011

poezja

Alutka P
Alutka P

czerwiec

pociąg do poznania z apaszką i Stachurą
przetoczyła się lokomotywa
z chrzęstem chitynowych pancerzy
w zębach mieli się coś o uzależnieniach

mijały dni bez nocy i pączkujących gwiazd
promienie zbierałeś w snopki
ustawiane w różnych miejscach domu
nie dawały spać
przy drodze uczepione
kwiatu paproci
nie znalazłeś
spokoju w chwilach
kiedy skwierczały pośladki
pod palcami
deszcz i wilgoć obejmowała wszystko
rozpostartym płótnem grzmiało
wskazówkami bez pocałunku
umierał dzień
zwyczajnie podniesiony
do rangi święta

Withkacy
2 października 2011 o 09:47

Rozbijam obóz, na trochę zamieszkam.

zgłoś

Wieśniak M
2 października 2011 o 11:49

trzeba było iść nad wrzosowisko/ upaść nisko / dno nie przynosi zagrożeń/ tylko dziurawe...

zgłoś

ike
2 października 2011 o 14:18

oj. (m)Alutka :) aż skwierczały ?

zgłoś

Jarosław Jabrzemski
2 października 2011 o 17:50

Tak!

zgłoś

Kontakt z redakcją



Zgłoś nadużycie


Opcja dostępna tylko dla użytkowników zalogowanych. Zarejestruj się