w roztworze solnym
pływa dokładnie oczyszczona pemza
ciągle jeszcze mam delikatną skórę
będę zdzierać
paznokcie w czerwieni z odrobiną błękitu
wszystko podchodzi fioletem
pod oczami bezsenność
o świcie uczę się budowy igloo
podlegam wiązaniom wodorowym i zimie
zakurzone niebo wpada do domu
przez okno złamany promień ogrzewa powieki
na pogorzelisku postawiłam ościeżnice
kiedy odnajdę drzwi - proszę pukać
Jessssuuuuu! aż poleciałem do gugli po tę Twoją pemzę ;)
zgłoś
Jesteś bardzo dociekliwy ;) buź
zgłoś
A mnie nie zgrzyta. ;))) No... może tylko zwróć uwagę, Alaczku, ile jest tych powiek ostatnio w wierszach. ;) Co rusz ktoś je otwiera i zamyka, kładzie na, pod, w, i tak dalej. ;) Tu bym zmieniła na coś innego, bardziej oryginalnego. Buź za wiersz, a powieki pod wieko. ;*)))
zgłoś
powlekam powieki/i tak na wieki/tak długo jak tylko człowiek/ nie użyje półpowiek/a wtedy waszmości/nowe możliwości/bo niby otwiera/ ale nie widzi/niby zamyka/a się nie potyka;)))
zgłoś
ano
zgłoś
Tak!
zgłoś
Milaczku - kiedy powieki ciążą jakby ktoś na nich zawiesił horyzont - stają się najistotniejszą częścią ciała;) i nie znajdziesz zamienników ;)
zgłoś
WM - taki czujny jesteś ;)
zgłoś