na grzbiecie starej żółwicy malowane wiatrem
rozlegle dźwięczny głos rozlewa się
we mnie kiełkuje ogień
woda która dotyka stóp nie chłodzi
hoją otulone dłonie głaszczą rozpaloną twarz
zaplątana przestaję nucić znaną melodię
teraz depczę kwiaty przecież dotykam piękna
tylko mdły zapach buzuje i kręci
trudno powiedzieć prawdę kiedy jest ich tak wiele
nie mogę zobaczyć lustra
porosłe azollą utrudnia oddychanie
mówiłeś że robię to pięknie
zajęłam jedną z jaskiń w okolicach Longmen
pozostałe dziesięć tysięcy zamieszkuje budda
kiedy wszystkie posągi kiwną palcem
fenghuang pogubi kolorowe pióra
zerwane wiatrem poszybują dalej
przygotowana na podmuch
kurczowo trzymam się niebieskiego latawca
ale masz paplanie:)
zgłoś
czasami bawię się w ogrodnika:) dzięki hossanno ;)
zgłoś
"zajęłam jedną z jaskiń " - rozumiem, ze szykujesz leże dla smoka różowego? :) ale azolli na śniadanie podasz? wiesz, no, szpinak ? od czasu do czasu- pierogi ? :) hey
zgłoś
tak tak - bo wszystko kręci się wokół smoka ;) Takiej interpretacji to nawet ja nie wydumalam :) dzięki wiese - miłego
zgłoś
filozoficzno-bajecznie:)))
zgłoś
Bazyliszku - miło Cię widzieć - buź
zgłoś
a więc jesteś buddą ;)), myślisz że by tej jaskini nie zauważył? Tej jednej jedynej?:)))
zgłoś
zauważył - ale zachował dla peelki :) dzięki WM - BUź
zgłoś
Przyjemna paplanina.
zgłoś
:) OJ - no to już wiem - jakby nie Twoje życzliwe podejście - byłaby nieprzyjemna:) buź - pozdrów szubkę
zgłoś
Xymo - dziękuję że zechciałeś łaskawym okiem wejrzeć ;) Pozdrowieństwo
zgłoś
od tytułu, aż po bezkropkę - niesamowity wiersz :)
zgłoś
Kaś - więc dedykowany niech będzie :) buź
zgłoś