przekładam w palcach światło
zmyślnie na drugą stronę
mereżki przewleczone
chwile marne i natarczywe
cierpliwie przeczekasz
wołanie o prostą śmierć
zmieniam długość obrotów
w dusznych pokojach
na pięść żywota
w proszku
nastroje układam
z głowy
kapelusz przysłoni oczy
wachlarze z biletów
do Warszawy do nikąd
czas rozwikłany
w normie tętno i cukier
postawimy na stole
smalec chleb i cytryna
ślinisz się
na początek
końca nie będzie
cukier w normie tylko ten cholerasterol...
zgłoś
WM - trochę wysiłku fizycznego (może być przyjemny) i przejdzie ;) buź
zgłoś
nie kończ, (m)alutka , zacznij :) hey
zgłoś
zaczynam kończyć ;)
zgłoś
fajnie:)
zgłoś
:) dzięki - buź
zgłoś
Ciekawy:)
zgłoś
An - :) pozdrawiam
zgłoś
Każdy by się ślinił.
zgłoś
zapomniałeś dodać - na widok cytryny:)
zgłoś
ucałowania serdeczne Jarku ;) dziękuję
zgłoś