zauroczyłeś mnie - włóczęgo
w rękach rosło wędrowanie
tak nieporadnie
domagałam się czułości
zamieszkałam w koronach drzew
miękko uginają się liście
pod stopami
znika ziemia
w gorączce leżałam we krwi
chciałeś być blisko
nie pozwoliłam się bać
kruszę lód
dotykam twarzy
udaję
wierzbę czasami lipę
staję się dzikim kotem
wieczorem
rozwieszam koronki
wabię
uśmiechem, słowem, gestem
dopóki jestem, dopóki jestem...
Piękny wiersz ze zmysłowym zakończeniem. Przyjemnie się czyta i pobudza wyobraźnię. Jest taki aksamitny w odbiorze. Pozdrawiam.
zgłoś
tak jak Twoje wagony:) dzięki - dobrze, że się podoba:)
zgłoś
"we krwi "- jakoś ten wers mnie gryzie --a wiersz ładny :)
zgłoś
jak się leży we krwi - to może widok gryźć ;) dzięki Darku
zgłoś