o takim mrozie pisała Anna dwieście osiemdziesiąt stopni
jeden po drugim przeszłam sama
oczyszczenie od wrzasku do pioruna moja pamięć teraz się wietrzy
zabrakło przy nim człowieka kiedy w grubych murach puchł próg
wpuszczony raz głód nie znika na zawołanie
rozlazły się w szwach słowa prawdy kochaj - siebie samego ciągnie się
za mną swąd słomianych stosów nie szukam pomsty i nie żywię urazy
śmierć prędka jak rtęć połączyła siły tej nocy seriami
szczekały sroki - panny całunne
gotowe pożreć kukułcze pisklę – później
tylko wytrzyj sobie gębę
kiedy ciała coraz mniej potrzeba czułości
w gołębich oczach gnieździ się
pytanie co dalej - palę twoje zwłoki każdego dnia
porannym papierosem wciągnięty w wir
nieuchronnie jesteś niesiony w głąb ziemi
nieuchronnie
jeszcze tu wrócę!
zgłoś
zapraszam
zgłoś
wart
zgłoś
nie wart tej śmierci
zgłoś
jedna z życiwych sprawiedliwości / świadomość nieuchronności //:)
zgłoś
Apisie - śmierć w wieku trzydziestu dziewięciu lat - nie wydaje mi się sprawiedliwa - ale przecie nie ja tym rządzę
zgłoś
czasem trzeba szybko dojrzeć do śmierci, gorzej mają ci, których spotyka znienacka...
zgłoś
carpe diem i memento mori - jak się dobrze zastanowić to jedno i to samo :)
zgłoś
i znienacka - można być gotowym:)
zgłoś