przekładam liście pomiędzy palcami
rośnie nadzieja na nowe soki
chęci zbierane do koszy
od nadmiaru można przyklęknąć
albo udźwignąć każde następne
dane nam
nieszczęście nie zabija
czeka za drzwiami to co dobre
dla równowagi przewiązuję apaszką oczy
mogę lepiej poczuć miąższość piasków
wciąga - płynę przez ziarna coraz głębiej
kamienie i patyki w krwiobiegu zbutwiałe brązy
na skale znany osad wilgoci wybiera nowe
pędy roślin pną się wyżej do słońca
niczego nie dopowiem
pomiędzy stropem a spągiem
dotykają geranium ostrożniej
zapach liści inne imię nosi
o słodyczy zapomnij
zwrócił moją uwagę
zgłoś
Gabrysiu (?) - dziękuję za komentarz - buź
zgłoś
dotykalski wiersz, bardzo:)
zgłoś
jakaśtam - czyżbym Ciebie dotknęła ;) Pozdrawiam serdecznie
zgłoś
mam nadzieję że nie
zgłoś
no dotkłas, dotkłaś i dotkniętam:)
zgłoś
Krawędziaki przecież okorowane, a zapach pod korą jednak się błąka.
zgłoś
PS Poszło mi w inną konstrukcję, w której spong raczej, choć na spąg wymienny także w geologii.
zgłoś
kiedyś miałam kompas do badania biegu i upadu ;) dziękuję Jarku - przyjacielu jedyny:)
zgłoś
jakaśtam - nasz u mnie bukiet ;)
zgłoś