7 października 2011

poezja

Alutka P
Alutka P

Kiedy siedziałam to była jazda - bez trzymanki

trudno było i nie do wiary
przez trzy noce
nastroszona na grzędzie
do koguta mówiłam hola
ja tu siedzę za politykę
nie za kurewstwo


w ptakach drzemie dziwna siła
kłapią dziobami o świcie
chochlą się zajadłe w stadłach

podnoszę powiekę nogi i ręce
niepokój w trelach
pokłada się sen
ruchliwych macek ciemny pląs
w dąsach i krzakach
ukryła pociąg z zawiązanymi oczami
jedzie tyłem na przód
marsz
w kieszeniach noszę skwapliwie
drżenie rąk
nogi rozchodzą się jeszcze
grzeszny wymyk

pod kontrolą trójki
raz dwa trzy
bielszy odcień nocy
kładzie się cieniem
na słynną już piątą pięć
budzik - pięść
a gdzie prawo

Wieśniak M
7 października 2011 o 11:52

ja też tak po kieszeniach noszę;)))

zgłoś

Alutka P
7 października 2011 o 21:29

:) każdy coś nosi ;) - dzięki

zgłoś

Jarosław Jabrzemski
7 października 2011 o 21:38

Czasu nie pokonasz mnogością czasowników.

zgłoś

Alutka P
8 października 2011 o 10:17

Jarku i ty wiesz i ja wiem - że masz rację - kiedy kolacja?

zgłoś

Kontakt z redakcją



Zgłoś nadużycie


Opcja dostępna tylko dla użytkowników zalogowanych. Zarejestruj się