pozwolisz pożegnam się dzisiaj
tak na wszelki wypadek
wiem - nie wolno bez podania ręki
przez zapracowane okno wychylam się
znowu podarowany dzień
zakończony w czarnych zasłonach
zauważam broń
dookoła tyle gąsienic
słyszysz - żrą miękką tkankę
rosną we mnie czarne baobaby
tylko motyli wciąż mniej
więcej twoich obaw
kiedy na sznurkach supełki
przestanę wiązać
sparciały sznurek nie nadaje się
do zaplatania potrzebne są zręczne palce
czas sznurowania ust staje się zbyt bolesny
zostawiam wydrążony chleb
za rogiem
ślady na drodze dopieścił rdzawy podmuch
słowa przegonione prowadzą dalej na północ
tam musi być cieplej
kołysz mnie kiedy nadchodzi wieczór
zapominam
tobie też przydarzyć się może
więcej nie zobaczysz
Alutka, proszę, nie żegnaj się z nami! Czytam na bezdechu...
zgłoś
bez obaw - nie tak łatwo mnie wypędzić - buź - dziękuję
zgłoś
nie pozwalam ! nawet na wszelki wypadek -
zgłoś
Dario to bardzo miłe (te Twoje "nie pozwalam")
zgłoś
Mam nadzieję, że to tylko poetycka wizja...:)))
zgłoś
jak we wszystkich tekstach - trochę autora - trochę fikcji - bo "nieznanego nie wyobrazisz sobie" - buź
zgłoś
nie pozwalam, musisz nas jeszcze pomęczyć, a my (ja) ciebie; buziol ; /// a aa ze sprawnych rąk sprawne palce bym zrobił ? jakieś takie poręczniejsze? hey
zgłoś
no - wiese - Ty mnie nie męczysz - ale nie wiedziałam, że ja męczę Ciebie - ot męska przewrotność - a mówią, że to domena kobiet - chcesz paluszek - masz :) ale później nie proś o rękę :):):)
zgłoś
Jarku - przemycam :) dziękuję
zgłoś
Namalowałaś kilka ciekawych obrazów w tym wierszu. Dobry wiersz, zapada w pamięć.
zgłoś
Dziękuję Marko ;)
zgłoś
Wiese czyta kipu i krawaty wiąże.
zgłoś
i węzły gwardyjskie również :)
zgłoś
a tego nie wiedziałam - a ja tak czasami zasupłam, że żadna cholera nie rozwiąże ;) buź chłopaki - tak dla draki - pożegnam się na wszelki
zgłoś