10 june 2011

nibylandia


mówiłeś coś i ja mówiłam
na wargach słowa stygły ciałem
ulatywały coraz dalej
i wieczór mijał tak jak mijał
 
dialog na jedną porę nocy
dwie świece gwar i puste dłonie
na zawieszony w czasie moment
uśmiech wpisany chwilą w oczy
 
i mgnienie które wzrok utrwalił
kształtem pokusy już niebyłej
w tym pasie ziemi wciąż niczyjej
pomiędzy dnem i grzbietem fali
 
jeden niewielki okruch przeżyć
samotna kreska w tle pod szczytem
naszkicowana ust dotykiem
jaki zapewne był - by nie być


list of responded items:

 

choose your artistic answer

 


number of comments: 29 | rating: 0/11 | report | add to favorite

Comments:

Istar,  

ośmielam się być przedmową :) Mi, cholera czemu to takie smutne

report |

Miladora,  

Bo po różnych "landach" się wędruje w życiu, Is. Czasem jest to ziemia niczyja, czasem nibylandia, czasem raj utracony, a jak się ma szczęście, to niebo i ziemia. ;) Buźka na pocieszenie. :)))

report |

Jerzy Woliński,  

melancholijny nocny i mocny, ale prawdziwy.

report |

Miladora,  

Dziękuję, Jerzyku. :)

report |

issa,  

Wiesz, to, co powiem teraz, nie jest, uchowajcie bogowie, próbą dojścia do źrodeł (czyli, nie pretekst, by pytać "dlaczego"). Wydaje mi się po prostu, że w wiersze, które ostatnio dajesz, jakoś zbyt często wkradają się pod palce słowa z nadużywanych standardów lirycznych - dla mnie za często. Stąd pochodzą psotymeponiżej;d - z ciekawości podmieniam karty;) Np. "słowa na wargach" sterują do oczywistości, toteż dźwiedź pstryk! i w to miejsce królika z cylindra;p - rzecz jasna, na mgnienie, tak migmig, i nie do końca tekstu, bo cylindrowe króliki nie bywają z wizytą dłużej niż przewiduje kindersztuba czuła na rymy:) Nie są to więc też w żadnym razie propozycje zmian - przecież gdzie królik odkica, tam zrobiłaby się wyrwa w nibylandii. Ot, jedynie taki pokój z widokiem na drugą stronę Innego. I, tak, mówiłeś coś i ja mówiłam / na rękach słowa stygły woskiem / ulatywały coraz dalej / i wieczór mijał tak jak mijał / dialog na jedną porę świecy / dwie świece gwar otwarte dłonie / na zawieszony w czasie moment / migot wpisany słowem w oczy. / Pozastanawiałam się przy tych uszatych igraszkach nad własnymi nibylandiami - i za sposobność dziękuję:) DobregodniaCi, Milla D'Oro. Buziaki Kipuasów;d

report |

Miladora,  

Nibylandia to zawsze jakiś pokój z widokiem na drugą stronę, Kipu. ;) Standardy liryczne, a może po prostu zwykłe słowa, zwykły cylinder codzienności, z którego nagle wyskakuje nie biały królik, lecz szary. Ale zauważ, że słowa stygną ciałem, coś jakby słowo staje się ciałem - ożywa to coś i już nie da się królika z powrotem wtłoczyć do cylindra. Poza tym jestem czuła na różne życiowe mgnienia, bo przelatują, i dobrze, gdy choć trochę z nich zostaje, nawet ułamek refleksji. Bo "czasem dziwnie się zaczyna" z tym uświadamianiem sobie różnych rzeczy. Od prostoty do skrętu nie jest tak daleko - droga w każdej chwili może się zmienić w plątaninę ścieżek. Ale to, co zapamiętujemy, jest nasze. ;) No to dobrego, po mutancku. :))) A Ty daj nam wgląd w swoją nibylandię, może być ciekawie, więc wyciągnij tego królika z kapelusza. ;)))

report |

issa,  

"zwykły cylinder codzienności". Heh, wiesz, ja mam jakąś idiosynkrazję do tego żetonu "codzienności", zwłaszcza z popularnym epitetem "szara". Zresztą, powody by się też znalazły. Np. proste pytanie o rzeczywisty sens wyrażenia "szara codzienność". Niby kiedy nie ma "codzienności"? Czy ja żyję co drugi dzień albo trzeci? Dzień jest co dzień, a nie co któryś dzień. Więc w "szarej codzienności" można dopatrzeć się jakiegoś takiego lekceważenia dla oddechu, uchybiania drobiazgom. Podczas gdy życie tak naprawdę z niczego innego niż cykle drobiazgów się nie składa; tworzą nawet najświętsze chwile "Ale zauważ, że słowa stygną ciałem, coś jakby słowo staje się ciałem". Yhm. Zauważyłam. Tyle że u mnie ten sam sens jest w odmianie hardcorowej, heh. Woskowe ciało kieruje ku lalkom, gabinetom woskowym, ale i kostnicy. / Ale dlatego m.in. zaznaczyłam/uprzedziłam starannie, że to nie sugestie zmian. Bo te właśnie musiałyby trzymać się ściśle nie tylko ducha, ale i litery tekstu. A to, co my z królikami robimy, jest jedynie wariacjami na temat:) - jak ktoś znajdował na tej planecie inne tropy. "wgląd w swoją nibylandię, może być ciekawie". Yhm:) Ty chyba raczej może myślisz bardziej o lekturze, ja na razie bardziej o tym, że pisanie byłoby dla mnie ciekawe:) Thx za inspi_rację. Może coś z tego będzie. [poszłam]

report |

Miladora,  

Ha, codzienność to może być często skrót myślowy, oznaczający pewien ciąg stereotypowych dla dnia działań. Życie - praca, dom, posiłki, zakupy, pranie itd. Na szczęście króliki mają różne umaszczenia i nagle może wyskoczyć tęczowy. Bo czemu nie. ;) Mignie i zniknie, ale wrażenie barwy zostanie. Na swoich strychach mamy całą kolekcję różnych królików i dobrze jest pobawić się nimi od czasu do czasu, bo pewnego dnia i tak wyciągniemy zdechłego królika i okaże się, że... tfu, na królika urok. ;))) Wyciągnij więc jakiegoś swojego póki czas. ;)

report |

issa,  

"skrót myślowy, oznaczający pewien ciąg stereotypowych dla dnia działań. Życie - praca, dom, posiłki, zakupy, pranie itd." I chyba do tego zmierzałam właśnie. Jeśli bowiem zacznę rozumieć "rutynę" nie jako słodką "biegłość", a paskudną skostniałość, jeśli w ślad za zesztywnieniem w stereotyp przyjmę, że moje są: szarapraca, szarydom, szaretoconastole, szarejedzenie, szarezakupy, szarepranie itd. itd., wyjdzie na to, że większość życia spędzam w jakimś nieważnym popielniku, w postaci instant - jako garstka koszarowego proszku. Na co mi taki biznes? Wierzyć, że "życie w kolorze" możliwe jedynie jak jakieś zdarzone obok życia bzykanko, jak szybkie numerki;/, kiedy nie wiedzieć czemu wystrzeliwuje mnie w kosmos na cały kwadrans? To żadna filozofia, ta niechęć do skrótu myślowego. Tylko prosty rachunek strat i zysków: im mniej szarego, tym mniejsze prawdopodobieństwo, że umierając, stwierdzę, że żyłam jak automat, martwa, poza życiem:)

report |

Miladora,  

Pewna rutyna jest nieuchronna, a dzień w przeliczeniu na "winien/ma" nieustannie balansuje. Dlatego mam kurz na meblach. Ale codzienność rekompensuję sobie chociażby myślami. Czasem nawet drobny codzienny przedmiot wywołuje iskrę. A poza tym zawsze czekam podświadomie na jakieś niespodzianki - niespodziewany prezent. W ten sposób mogę świętować codziennie. Bo jeżeli nie pozwolimy rutynie zapuścić w nas swój mechanizm bezmyślności, to konto "ma" zwiększa się. No i mamy prawo wyboru, za które owszem płacimy, ale inwestycje są mimo wszystko opłacalne. Dlatego mam kurz na meblach i ileś dziesiątek przeczytanych książek więcej. Prosty rachunek - wolę, by zaglądano mi w głowę niż w meble. ;)))

report |

Slawrys,  

przyjemność w czytaniu, napisane lekko o ważnych chwilach, co ''... były by nie być'' jedynie drobna uwaga; sama często zwracasz uwagę na powtórzenia zwłaszcza wpadające na siebie; ''...mijał tak jak mija..'' teoretycznie jest to zaznaczenie akceptacji przemijania, jednak brzmiałoby też ciekawie ''...i wieczór mijał tak jak my...'' zwłaszcza że synchronizowałby z następnym wersem ''... dialog na jedną parę nocy...'' - nasz dialog - nasze chwile - my - byliśmy - a nie jest....ot zagalopowałem się; nibylandia

report |

Miladora,  

Dziękuję, Sławku, za przemyślenia - masz rację, mijał tak jak mijał, to akceptacja przemijania. Początkowa zgoda, by coś przemijało właśnie w ten sposób. Refleksja czasem rodzi się później i nie zawsze może być już później taka do zaakceptowania. Ale każda chwila wzbogaca życie, jeżeli ją rozumiemy, prawda? A co do powtórzeń, to fakt - jako prozatorka zwracam na nie uwagę w tekstach. Są jednak powtórzenia celowe i czasem z nich korzystam. Jak tu. Poza tym w takim momencie to nie my przemijamy, nasze trwanie zdaje się być zawieszone, i to chwile nas opływają - jak kamienie w rzece. Buźka na dobry dzień, Sławeczku. :)))

report |

Hampelmann,  

Bliski mi jest klimat tego wiersza. W gruncie rzeczy wesołkowatością pokrywam zwykle takie nastroje, lecz oczywiście jest to tylko ucieczka. Z racji zawodu lubię też myśleć, że to może zwykły niedobór tego, czy owego mikroelementu lub neuroprzekaźnika. Jednak nie wszystko jest biologią przecież, prawda? I wyobraziłem sobie tę ziemię niczyją, o której piszesz. Tym, co biegnie, jest fala, ruch. Wierzchołki będą dolinami, potem znów wierzchołkami. Punkt zero jednak zawsze będzie punktem zero, choćby rozszalał się największy ze sztormów. Dla jednego błogosławiony spokój, dla drugiego niespełnienie i żal.

report |

Miladora,  

Lepiej uciekać w uśmiech niż w żal i to prawda, że chociaż jesteśmy uwarunkowani procesami fizjologicznymi, nie wszystko jest biologią. Chociaż być może to chemia nami rządzi. Ale na naszej mapie świata zawsze jesteśmy jakimś punktem stałym, mimo że niekiedy bardziej podobni do łódeczki na fali. Seneka powiedział: "Podjąłeś się roli - musi zostać odegrana". I to prawda. Dzięki, Hampelku, za przemyślenia. :)))

report |

Wieśniak M,  

a wokół tylko dekoracje świece, ty, romantyczne kolacje bywa wszak człowiek zawsze bywał, teraz odbitym słowem ....ale czy odpoczywa?

report |

Miladora,  

W dekoracjach czas upływa/bywa tak lub też inaczej/lecz czy człowiek odpoczywa/kiedy wokół tyle znaczeń? ;) Dziękuję, Wu, za udział. :)))

report |

Japan,  

A jednak cos do mnie dociera wbrew tego co przed chwila napisalem do Ciebie

report |

Miladora,  

Wszystko dobrze, ale nie wiem, co przed chwilą do mnie napisałeś. Nie umiem tego znaleźć. Być może pomyliłeś adresata, ale i tak dziękuję, że coś dotarło. :)))

report |

Japan,  

Wydawalo mi sie ze wiadomosc do cb wyslalem heh

report |

Miladora,  

Jeżeli do mnie, to nie dostałam. :)))

report |

Japan,  

kurde, wiesz moze dlaczego avatar nie chce mi sie zaladowac?

report |

Miladora,  

Zmniejsz go do 100 na 100 pks i daj krótką nazwę, chociażby "ab". Być może był za duży. ;)

report |

Jacek Sojan,  

dawno temu czytałem zbiorek poezji Waldemara Żyszkiewicza pt; "Nibylandia, Szwecja i inne stany duchowe" - widzę duże pokrewieństwo tematu wyjściowego i zupełnie inną metodę realizacji bo poetyki są odległe jak Kraków od Sztokholmu czy Kiruny...bo czym jest Twoja "nibylandia"? czytam ją jako terenem niepewny i jest ziemią nieznaną i niepoznawalną, nieoswojoną - jak zawsze, gdy chodzi o emocje...uchwycić tę dynamikę stanów psychicznych nie jest łatwo a Twój wiersz czyta się jak się śpiewa czystą pieśń liryczną - mastersztyk! po Twojej piekielnej prozie kryminalno-mistyczno-horrorowo-metafizyczno-sensacyjnej udało Ci się mnie zaskoczyć ponownie - gratuluję! :)! J.S

report |

Miladora,  

A niech mnie!!! Teraz to Ty mnie zaskoczyłeś, Jacku. :))) Ale wiesz co, obawiam się, że może mi się to udać jeszcze parę razy. :)))

report |

Darek i Mania,  

dla mnie to poprostu poezja ta prawdziwa w dobrym wydaniu :)

report |

Miladora,  

Dziękuję, Darku. Naprawdę mi miło. :)))

report |

Darek i Mania,  

miło to jest mi po przeczytaniu wiersza :)

report |

Jacek Sojan,  

Miladora.; - obawiam się, że to już pewnik! :) J.S

report |

Miladora,  

:))))))))))))))

report |



other poems: villa-viola-nella, villanero, villa luna, kolęda, culo-miot, ech villa villa villanella - czyli dzyndzel bell, uliczka, księżyc w sosie grzybowym, kalafonia, kanon, rozdreszczak, barkarola, odwyrtka, somnambulizm, zimoląg, diminuendo, two horses blues, Saint Peter blues, kantylena, blues tramwajowy, chanson, villa-tabacco-nella, fish and blues, tango, smok i wiosna, Szewczyk i Smok, smoczy sen, jesionka, night and blues, cholerniec, oddam za bezcen tytuł z puentą, oktober, villanella insula, villanella frigida, chili blues, sakramencki blues, zimowe wino, blues w barze Paradise, paradise, kwity, bluebezsens, Niebiański Klub Bluesowy „Zaświaty”, chłodnienie, smocza zima, Wiatr i czarownica, Mikołaj, Myszobajka dla Mani – ciąg dalszy, Myszobajka dla Mani, romans jesienny, wlokę się przez dni jesienne, blues zaduszkowy, chronometr – cinque stagioni, i po co mi to było, kalejdoskop próżni, sennienie, jarzębiniak, kobiałka z bluesem, offertorium, malowanie czasu, blues za obola, ultimatum blues, z pewnością, klątwiec, pewnego dnia, krakowski gniotek z łokciami w tle – czyli przewodnik po mieście, niewymierność, non-sentimental blues, Agitobabologia, beztwarz, babolandia, pantomima, akwamaryn, nieskończeniec, Chałą marsz, bajdurka, miód i melisa, do diabła z liryką, pejzaż na dwie smugi w jesiennym zaokniu, Pergola, zdrowie panie Juluś, tarnina, blues testamentalny, wesele niewyspiańskie, jak zazwyczaj, antyśpiewajka z elementami w tle*, zaśpiewajka, la volta, step nieakermański, wkręcanie w dzień zaczyna się od kawy, alhambra, kroplomierz, drzeworyt, uletniość, kadr, wrześniowość, przekichaniec, jesienny banał z podszewką, blackhat club, jesienny banał bez podszewki, blackhat, wrzeszczeć pod mostem, villanella z zielonym tłem, kluczenie, walkabout blues, i tylko ptaki, ballada o imponderabiliach, bajka o puchatym słoniu, tryptyk – zima, tryptyk – jesień, tryptyk – lato, lot nad rzeką Lete, nakarmić wiatr, skrawki, λυρικό ταξίδι – liryczna podróż, rozświetlanie, listnienie, awruk – contrafactum, awruk* i Safo, memory, hyde park story, miejsce końca, bieda blues, sceneria, obsydian, samowolka, w ostateczne brnę na ugiętych nogach, blues przedszkolaka, zawczoraj, rondo kapelusza z woalką, fuck’n blues, wiosenna rymowanka nieambitnie wciśnięta w wersy, sen jest niczym tylko…, byleby blues, song debilki, lunapark, rondeau, codzienny blues, green grass blues, summertime, thanatos, przy kominku, kręgi, dialog, rzecz o swobodnym tworzeniu – contrafactum, infinita, kauzyperda blues, ściśle według przepisu, zimowy blues, przedwiośniec, mewa,

Terms of use | Privacy policy | Contact

Copyright © 2010 truml.com, by using this service you accept terms of use.


contact with us






Report this item

You have to be logged in to use this feature. please register