18 january 2012

poetry

Miladora
Miladora

mewa

czas zatrzymanych gestów pozawieszanych w próżni
banalnie przewidzianych gdy brak prawdziwej twarzy
odsuwa na bok myśli odbite przez milczenie
jakie przechyla szalę na stronę skończoności

bez zawirowań nadal to wszystko co się spala
w ograniczeniach wzroku zamknięta nieświadomość
że gdzieś tam zboże sieją i drzwi otwiera klamka
której nie widać mimo że ona jest i będzie

lecz jeszcze nie wykuto z kamieni monogramów
przelano wody w obieg krążący nad głowami
wchodzenie trwa bez końca choć stopy grzęzną w piasku

i podobieństwa ziaren jakie tworzyły skały
nie można już przeliczyć wszystko przecieka w palcach
bezradnie wciąż przędących iluzje z niedomysłu





biały sonet

Emma B.
18 january 2012 at 00:18

trochę ta ostatnia linijka wydaje mi się na siłę doklejona, tzn niedomysł ma swój wdzięk ale jest taki neologiczny

report

Miladora
18 january 2012 at 00:31

Ależ jesteś szybka, Basinko. :))) Dopiero co dodałam. No właśnie - neologizm. :) Często usiłujemy się czegoś domyślić, często nie potrafimy i czasem nawet nie próbujemy, woląc nadal tkwić w iluzjach. ;) Ponieważ domyślanie się skutkuje wielu wersjami i trzeba dokonać zazwyczaj wyboru, która wersja jest prawdziwa. Stąd ten niedomysł, który w konsekwencji rodzi bezradność. ;) Dzięki, Basieńko - buziaczek za trud przebrnięcia przez moje zawikłości. ;)))

report

Szel
18 january 2012 at 00:33

z pewnoscia kunsztu sonetu nie docenie Miladoro ale tresc jak najbardziej odbieram i czuje w niej wieka bezradnosc..ehh_milego:)

report

Miladora
18 january 2012 at 00:48

Trafiłaś, Szelmo, w dziesiątkę. ;) Cały wiersz jest o tym, nie tylko końcówka. Masz dużą buźkę za rozszyfrowanie. :)

report

bosonoga - Gabriela Bartnicka
18 january 2012 at 08:10

Wiersz trafił do wyobraźni. Najbardziej dwa ostatnie wersy... Buziaczek na dzień dobry!

report

Miladora
18 january 2012 at 15:50

Dzięki, Boseńka - buziaczek i dobrego. :)

report

gabrysia cabaj
18 january 2012 at 08:36

bardzo mi się podoba i tyle...

report

Miladora
18 january 2012 at 15:50

A ja bardzo dziękuję, Gabrysiu. :)))

report

Pietrek
18 january 2012 at 08:44

aż musiałem sobie "kantatę" przypomnieć :) no tak, u mnie warstacik taki bardziej niedzielny, póki co ubożuchny, a bez warsztatu wiadomo... z Barbarą się nie zgadzam, natomiast dopatrzyłem się "fraktalności" skał i piasku co bardzo trafia do mojej wyobraźni:) pozdrawiam

report

Miladora
18 january 2012 at 15:52

Dzięki, Pietrek. :) A wiesz, że tymi fraktalami to mi się w podświadomość wstrzeliłeś? Coś takiego właśnie miałam w oczach. ;) Dobrego dnia :)

report

Ame
18 january 2012 at 13:14

Myśli zawsze powracają, czy tego chcemy czy nie. Czas trawi jak ogień... wszystko jest tu i teraz, a za chwilę poza. Przemijanie może to morze zbierające ziarenka piasku w przypływie i odpływie... iluzja i samotność... mewy... Mi kupuję na pniu ;-)))

report

Miladora
18 january 2012 at 15:54

No, Ame - doszukałaś się związków z tytułem, no i jak trafnie w dodatku. ;) Dzięki serdeczne za wejście w głąb tego krajobrazu. :) Buziaki :)

report

Ame
18 january 2012 at 16:03

;-))) jakoś tak podskórnie ten wiersz wyczuwam Mi... ;-))), miłego wieczoru, a ja dalej do mojej pracy w świecie iluzji... ;-)))*

report

Miladora
18 january 2012 at 16:09

Często mam podobnie - bardzo trudno wtedy zwerbalizować wrażenia - one są rzeczywiście pod skórą. ;) Dobrego, Ame, nie zgub się w tym świecie iluzji. :*)

report

Contact with us



Report this item


You have to be logged in to use this feature. please Register