|
| |
|
ALL WORKS
Poetry (289) Prose (20) Diary (13) Photography (58) Graphics (1) Books (4)
Handmade (25) About me Friends (90) | |
w dzbanku do kawy dymiąca smoła
ranek wariuje skrzekiem gołębi
pewnie za chwilę znów mnie zapędzi
w jakieś manowce w których o zgrozo
przez tryby codnia przeklętą połać
będę szła dalej jak pies za nogą
mielę się z myślą czas gryzie palce
i przytrzaskuje oknem powieki
chyba nie warto na parapety
sypać okruchów kiedy w powietrze
zdominowane przez ptasi falset
wzbija się tylko fantom wyrzeczeń
reszka bez reszty sedno i licho
drą ze mną koty w rytmie dwóch czwartych
polka galopka rozrzuca karty
jakie zbierałam by wyjść z impasu
brnąc w ciągłej stercie receptur cito
ledwo widocznych spoza malatur
a kalafonia trzaska pod podeszwami, by się nie poślizgnąć w tańcu (ech, gdzie te czasy.. :)
report
Ano - albo trzaska, albo przykleja, Jeślinko. :)))
report
chrzęst kalafoni/ wstępem symfonii/ a już gołębi słodkie tremolo/ i tylko słuchacz/czytelnik solo/ od blejtramu powiek do arcypłócien/ maluje pod dyktat paluchów w bucie:))- Dobrego Milu :)
report
O, właśnie, Wuniu. :))) Najdobrego :)
report
A może kakofonia;)
report
To też pasuje, Damianku. Taka myślowa. :)
report
a czemu kalafonia? :) Mimo komentarzy naprowadzających kalafonia znam z kontekstu odległego od obrazu który rysujesz :). Przez moment pomyślałem o 'California' ;) ale to też mi nie pasuje :)
report