sonata kijowska

sonata kijowska

zofio święta nieświęta sobór kłujesz dzidą
niebo ciemne od dymu bruk jest wszystkimi
kreszczatik choruje na szkarlatynę
galina z jenakijewa pisze do górników

dym nad miastem przerywa odliczanie zabitych
świece palą nad brzegami dniestru dniepru
prypeci wzdłuż rzek na skraju polegli w jeden dzień
za daleko od wód na tarasie przekraczają brzegi

samostijna babuszka z cerkwii antonina
lat sześćdziesiąt dwa z chustą na barykadzie
krew nie krewny keczupu i kula prawdziwa
a galina z jenakijewa intonuje akatyst

panichid juz nie starcza ani trumien dla
młodzianków z winnicy kamieńca zaporoża
pomarańcze przegniłe wysypują ze skrzynek
galina z jenakijewa apfelsinów nie kupuje

agnieszka_n
23 lutego 2014 o 13:00

na ten czas - szczególna. przeczytałam z przyjemnością. pozdrawiam!

zgłoś

birczin
23 lutego 2014 o 13:05

"krew nie krewny keczupu i kula prawdziwa", nie lubię tej tematyki...ale wiersz jest bardzo autentyczny

zgłoś

Jan Łukaszewski
23 lutego 2014 o 14:10

Zgadzam się z poprzednikami. Do ostatnich wydarzeń bardzo obrazowy i autentyczny .

zgłoś

blue eye
23 lutego 2014 o 16:56

"a galina z jenakijewa intonuje akatyst" prawie połamałam język ;)

zgłoś

Kontakt z redakcją



Zgłoś nadużycie


Opcja dostępna tylko dla użytkowników zalogowanych. Zarejestruj się