sonata kijowska
zofio święta nieświęta sobór kłujesz dzidą
niebo ciemne od dymu bruk jest wszystkimi
kreszczatik choruje na szkarlatynę
galina z jenakijewa pisze do górników
dym nad miastem przerywa odliczanie zabitych
świece palą nad brzegami dniestru dniepru
prypeci wzdłuż rzek na skraju polegli w jeden dzień
za daleko od wód na tarasie przekraczają brzegi
samostijna babuszka z cerkwii antonina
lat sześćdziesiąt dwa z chustą na barykadzie
krew nie krewny keczupu i kula prawdziwa
a galina z jenakijewa intonuje akatyst
panichid juz nie starcza ani trumien dla
młodzianków z winnicy kamieńca zaporoża
pomarańcze przegniłe wysypują ze skrzynek
galina z jenakijewa apfelsinów nie kupuje
na ten czas - szczególna. przeczytałam z przyjemnością. pozdrawiam!
report
"krew nie krewny keczupu i kula prawdziwa", nie lubię tej tematyki...ale wiersz jest bardzo autentyczny
report
Zgadzam się z poprzednikami. Do ostatnich wydarzeń bardzo obrazowy i autentyczny .
report
"a galina z jenakijewa intonuje akatyst" prawie połamałam język ;)
report