Sonata grodzieńska

I.
gdzie jesteś miasto rzeką na wskroś przesiąknięte
godziną dodaną naprędce do szerokości torów
po wjeździe z jednej do drugiej zony jak stężały ołów

w zamknięte okna zastuka (znad przygranicznej strefy)
kontrola co pan przemyca alkohol? sigariety?
matrioszki z Gorbaczowem wypadną z walizki

polecą głowy Lenina Stalina Chruszczowa Breżniewa
korpus straży granicznej zacznie głośno ziewać
w całym przedziale duszno oko celnika wyłapie

płyty z Chaczaturianem z miniaturami szabel
orużija nielzja nie wolno przewozić to wiemy
zaraz pójdziemy na stronę aby utkwić w przestrzeni

potem będzie po wszystkim jeszcze tylko pieczęć
w paszporcie miasto grodzi zanika i znika


II.
i jesteś miasto na wskroś przesiąknięte rzeką
bez przynależności wiecznie amorficznej w ostrym
klimacie na niezidentyfikowanej szerokości

geograficznej zbyt długo trwa postój na pustyni
wbrew wieżom nad farą co jest katedrą ad hoc
a zamek nad brzegiem Niemna zamknięty na głucho

tu traktat podpisano finis Poloniae ulicą 17 września
(datą co jednym znaczy-wyzwolenie innym -zniewolenie)
słychać obcojęzyczny gwar wstydliwe napisy tarasianką

ukryte między zaułkami podwójne jest tu wszystko
a język nabiera zbyt szorstkiej czułości

laura bran
2 kwietnia 2012 o 22:24

lubię Twoje Sonaty :) tyle w nich sentymentu i rozterek, i przy tym wszystko razem płynie.

zgłoś

Jarosław Trześniewski
10 kwietnia 2012 o 08:21

Lauro dziękuję:))

zgłoś

Wanda Szczypiorska
2 kwietnia 2012 o 22:47

Te dwie części przenikaja się. Pełna niepokoju i drobnych zdarzeń część pierwsza w drugiej nabiera oddechu, refleksji, nostalgii.

zgłoś

Jarosław Trześniewski
10 kwietnia 2012 o 08:22

Wando jak zawsze- przenikliwie:))

zgłoś

Szel
3 kwietnia 2012 o 02:16

przepiekny wiersz Jaro, przywolal mi tyle wspomnien z wyjazdem do Minska tez powinnam napisac o tym wiersz...ale do rzeczy, jechalam wtedy z takzwanymi mrowkami, rozmawiali o dzinsach ktore wioza na handel, oczywiscie zapytali mnie co ja mam, wymienilam wszystkie produkty zywnociowe jakie zaladowalam do torby...ich pouczenie bylo zadziwiajace, niech sie pani nie przyznaje do tego bo celnik wszystko kaze pani wyrzucic :)

zgłoś

Jarosław Trześniewski
10 kwietnia 2012 o 08:22

Szel, chyba każda podróż na wschód wywołuje emocje...:))

zgłoś

Jarosław Jabrzemski
8 kwietnia 2012 o 01:00

Tak!

zgłoś

Jarosław Trześniewski
10 kwietnia 2012 o 08:23

Jarku - dzięki!

zgłoś

Wojciech A. Maślarz
14 kwietnia 2012 o 19:51

Doskonały wiersz Jarku, jakże trafnie oddający tamte lata, ale i obecne przez swoją uniwersalność. Pozdrawiam:)))

zgłoś

sisey
14 kwietnia 2012 o 20:01

Ha. Jarosławie, Dziękuję czytałem z przyjemnością. zupełnie subiektywnie: skończyłbym na pierwszej części. No lubię takie rytmy i rymy, co poradzić? PS. Mam nadzieję, że w Redzie się podobało? :D

zgłoś

Kontakt z redakcją



Zgłoś nadużycie


Opcja dostępna tylko dla użytkowników zalogowanych. Zarejestruj się