kwiaty obozowe dla dziadka Jana

w Mauthausen wiosną trwa
menopauza morelowych sadów
od migdałowców zapach cyjankali
(cyklameny nie tolerują cyklonu)
więdną szarotki w granitowych
wnękach arnika koi otarcia naskórka
dźwigasz firmament szlifujesz
języki  gdy czeski kapo Antonin Novotný
(w przyszłości prezydent)krzyczy
znowu brygada nie wyrabia normy
dźwigając  schody i po schodach  
bloki  płyty odłamki kamiennych kamieni
cięższych niż pejzaż 
ob(ł)ok anemonów

stateless
24 kwietnia 2011 o 18:03

interesująco-wzruszające. podziwiam także wiedzę botaniczną.

zgłoś

Jarosław Trześniewski
24 kwietnia 2011 o 18:37

Dziękuję. Co do wiedzy botanicznej to bez przesady,łacińskich nazw dzisiaj nie byłbym w stanie dokładnie zacytować, musiałbym przypomnieć.Kwiaty -z autopsji , jak i kamieniołom.

zgłoś

Darek i Mania
24 kwietnia 2011 o 18:14

też tak myślę -dobry wiersz :)

zgłoś

Jarosław Trześniewski
24 kwietnia 2011 o 18:38

Darku -dziękuję.

zgłoś

Wanda Szczypiorska
24 kwietnia 2011 o 18:29

Są kwiaty, potem granit, a potem poprzez otarcie naskórka pojawia się człowiek, ten dżwigający firmament nieszczęśnik, ale niewidoczny, bo zasłania go ten, który krzyczy i znów tylko kamienie i kwiaty. Piękna kompozycja, piękne kontrasty, doskonały wiersz.

zgłoś

Jarosław Trześniewski
24 kwietnia 2011 o 18:40

Wando bardzo ,bardzo dziękuję. W Mauthausen zginęła wielka część polskiej inteligencji. Dziadek był inżynierem kolejnictwa absolwentem Wawelberga...

zgłoś

Szel
25 kwietnia 2011 o 01:42

znam kobiete ktora pracowala w fabryce kruppa... jadla szczury a moze i zmarle niemowleta !?

zgłoś

Jarosław Trześniewski
25 kwietnia 2011 o 10:50

Szel dziękuję, i współcześni Polacy jadają...pieczone szczury ,przeczytaj sobie w "Wysokich obcasach": reportaż o polskich bezdomnych w Londynie... A w obozach działy się różne rzeczy.wolimy czasami o tym nie myśleć, nie wyobrażać...

zgłoś

Withkacy
25 kwietnia 2011 o 20:46

Jarku, świetnie podany wiersz, tylko pozazdrościć :)

zgłoś

Jarosław Trześniewski
26 kwietnia 2011 o 18:33

Witku ! Pięknie dziękuję!

zgłoś

An - Anna Awsiukiewicz
26 kwietnia 2011 o 07:59

Kawałek historii - pięknie opisany:)

zgłoś

Jarosław Trześniewski
26 kwietnia 2011 o 18:33

An - serdecznie dziękuję!

zgłoś

Bozena Nitka
27 kwietnia 2011 o 09:08

pracowałam jakiś okres w laboratorium w ZChO przy cyjanowodorze i faktycznie ma zapach migdałów lecz strasznie niebezpieczną jest trucizną to tak na marginesie Kawał historii tu zapisane i ta wiedza botaniczna:) ukłon:)

zgłoś

Jarosław Trześniewski
27 kwietnia 2011 o 10:08

Pani Bożenko -bardzo dziękuję:)

zgłoś

Jarosław Jabrzemski
15 maja 2011 o 17:27

Między nami botanikami :) Ściskam najserdeczniej, Jarku.

zgłoś

agnieszka_n
22 czerwca 2011 o 19:26

Rewelacyjnie napisany, obrazowy wiersz. Jestem pod wrażeniem, gratuluję :)

zgłoś

Alutka P
6 lipca 2011 o 18:01

zawilce zawsze obok - pozdrawiam

zgłoś

Paganini
22 sierpnia 2011 o 20:09

Piękny wiersz, jak zwykle u Pana.

zgłoś

Kontakt z redakcją



Zgłoś nadużycie


Opcja dostępna tylko dla użytkowników zalogowanych. Zarejestruj się