Błędne są światła Aleksandrii
i ciężka noc w fałdach mroku
kiedy spóźniony do tawerny
wchodzi przechodzień
Zasiada w kącie i czeka
stukając w blat stolika palcami
Zapala papierosa Obserwując
twarze w półmroku
Mówi coś do siebie Powtarza
mamrocze cały czas
Kariatydy kapitel zmierzchu
łuki brwi jońskie doryckie
Grecja jest wszędzie Gdzie Kirke
i błądzący Odys ?
Moją ojczyzną jest Itaka
nigdzie i wszędzie
Nigdzie i wszędzie jest Noc
Tylko świeci lampka pod ikoną
i syk oliwy rozgrzewający
prawosławnym świtem
Już czas zamykać Dźwięk syreny w porcie
nie daje zasnąć na blacie z marmuru
Pora umierać Nie napisać nic
hołd barbarzyńcom oddając
Krusząc bibułkę Gdy świt jeszcze
nie nadchodzi Zacinając lekko
piórem A papier na nowe wersy
wiersze cierpliwie oczekuje
Spodobał mi się Pana wiersz. Może zmieniłabym kilka zwrotów np. prawosławnym świtem. Czy Aleksandria nie jest muzułmańska przypadkiem ? Nie ważne z resztą. Ale czytając Pana wiersz, poczułam wewnętrzny spokój. Czy o to Panu chodziło ?
zgłoś
Dziękuję za komentarz, Aleksandria o której piszę to dawna Aleksandria Kawafisa , najwybitniejszego greckiego poety żyjącego na przełomie XIX i XX wieku w wielokulturowej Aleksandrii , doskonale wiem ze Aleksandria jest dzisiaj w 99muzułmańska, ale i są tamże prawosławne i koptyjskie kościoły :)Stąd prawosławny świt:) A co do wewnętrznego spokoju, to chyba nie ma większej radości dla autora:) Bardzo jestem rad. Pozdrawiam serdecznie:)
zgłoś
Tak. Rzeczywiście. Przeczytałam trochę o Aleksandrii i Kawafisie. Pozdrawiam!
zgłoś
Lubię takie opowieści. :)
zgłoś
Dziekuję WisElko:):)
zgłoś