nazwać po imieniu (wariacje na temat nienapisanej X symfonii Ludwiga van Beethovena )

spacerując późnym wieczorem po Heilligenstadt
perypatetycy i amatorzy tutejszego wina
głośno dyskutują z Herr Karlem E.
o jakości aparatów słuchowych

Starkey zdaje się lepszy i wyrazistszy
niż firmy Oticon większość woli Phonaka
którą firmę wolałby dzisiaj Ludwig nie w pełni
ogłuchły czy napisałby jeszcze dziesiątą

a może i jedenastą symfonię czy
Oda do smutku byłaby bardziej adekwatna
(bo z czego się cieszyć bogów nie ma
a wszystko da się racjonalnie wyjaśnić)

co sądzić o implantach i co by było gdyby
miał wszczepiony nucleus freedom
czy jego muzyka stałaby się metaliczna
i czy słyszałby lepiej wysokie dźwięki

niż niskie szmery gdy trzymał w ustach
drewnianą pałeczkę by słyszeć zębami
jak kość o kości uderza i wibruje pudło
fortepianu czy nosiłby w małżowinie

usznej muszelkę czy gumową wkładkę
zbyt miękką i czy nie uszkodziłaby odlewu
maski pośmiertnej a z wysokiego czoła
nie kapałby pot niwecząc kolejny

zapis eroiki bądź sonaty kreutzerowskiej
rozmazując nuty pieszcząc niedoszłą
symfonię ciężkim metalem gdy brzęk talerzy
tłucze się w czaszce a bębenki pękają

jak baloniki nadmuchiwane na specjalne
okazje festyny degustacje win i festiwale
jarmarki wyprzedaże przeceny płyt
granitowych i dvd z zapisem czystszym

od prawykonania śpiewem zagłuszanym
w stygnącym powietrzu by odejść od
zmysłów od zapachu od barw słuch
umiera na końcu a w życiu jest martwo

co wezmą pod uwagę producenci aparatów
słuchowych i implantów żeby grzeczną ciszę
ożywić bateriami alkalicznymi wymienianymi
co chwila w lombardzie i nazwać po imieniu

zbeethovenić zludwigować

Wanda Szczypiorska
12 czerwca 2010 o 13:39

Do wielokrotnego czytania z wzrastającą przyjemnością w miarę dostrzegania coraz to nowych szczegółów, a jest to wiersz przebogaty

zgłoś

Mirka Szychowiak
12 czerwca 2010 o 14:54

Kapitalny pomysł, przede wszystkim, tekst z anegdotą i niezwykle staranną rekwizytornią, tekst duży, ale czyta się go bez zniecierpliwienia. Za to z duzą przyjemnością.

zgłoś

Jarosław Trześniewski
12 czerwca 2010 o 21:07

Pani Wando, Mirko, barthowsky bardzo dziękuję za odwiedziny i ciepłe komenatrze:)

zgłoś

LadyC
13 czerwca 2010 o 14:56

No to ja czytałam wielokrotnie. Czasem wielomówność jest cnotą, jak tutaj. Nie nuży, a wciąga. Dwa ostatnie słowa stanowią o jakości tego wiersza - rewelacyjnie zakończony wg mnie. Pozdrawiam

zgłoś

LadyC
13 czerwca 2010 o 15:00

W 7 wersie, 'którą' zamiast 'która' :)

zgłoś

Jarosław Trześniewski
13 czerwca 2010 o 18:48

WisElko bardzo dziękuję:):) poprawiłem literówkę oczywiście że: "którą":):)

zgłoś

Smihel Angelo
18 czerwca 2010 o 12:40

Chciałbym tak umieć pisać, ale wtedy pewnie nie byłbvym sobą. Tak trzymaj, Panie Jarku!

zgłoś

Jarosław Trześniewski
18 czerwca 2010 o 15:56

Nie panuj Smihel nie panuj:):)Jarek jestem:):)

zgłoś

Kontakt z redakcją



Zgłoś nadużycie


Opcja dostępna tylko dla użytkowników zalogowanych. Zarejestruj się