Dla Raisy Andrejewnej Michaliewej
Opus 1
o godzinie siódmej o godzinie
siódmej rano o godzinie siódmej
rano z minutami na parę chwil
parę sekund
w stronę różowości poranka
w stronę kropli rosy co
przycupnęła na łodyżce liścia
w stronę księżyca
cień mrówki i źdźbła turzycy
i świetlików miłosne drżenia
pajączków brabanckie koronki
takie małe oddalenie
Opus 2
w biełyje noczi mostów zwodzonych
buczenie wyblakły oranż słońca
Rajeczko jeszcze życie życie jeszcze
baboczki (jednodniowego motyla)
łzo kroplo deszczu migotliwy
w petersburskim mieszkaniu
komarów symfonia puch Puszki
samowar dźwięczy czas modlitwy
małe detale bez znaczenia
Opus 3
cztery turkusowe wieże minaretu
odrobina orientu na północy
odgłos fali bo fala za falą
pluszcze i odchodzi
w stronę zatoki
i idziemy na Newskij i płyniemy
Newa rdzawym pluskiem pobrzmiewa
czy słyszysz
nie umieraj jeszcze nie umieraj
życie jeszcze życie jeszcze
Opus 4
w nieprzerwanej podróży na zenicie
razem z tobą do Ławry pójdziemy
pajdiom wmiestie na kładbiszcze
tam gdzie byt się kładzie na byt
i życie jeszcze jeszcze życie
kawa kipi jej aromat
całe rano wypełnia i książka
o balecie zrzucona ze stołu
i wiatr szarpie stronę za stroną
życiorysu Ułanowej albo Plisieckiej
Opus 5
o nocy petersburskiej co powiedzieć
nad zwodzonymi mostami gdzie ich moc
na Teatralnej Płoszczadi gdy wracamy
ostatnim metrem
na Newskim Prospekcie jakiś malarz
szkicuje twarze madonn cebulaste
kopuły Kazańskiego soboru
(nie tak dawno tu było Muziej ateizma)
złotem biją aż po iglicę Admiralicji
błyski na twojej twarzy
Opus 6
nie odchodź jeszcze chwilo piękna
niech noc nie przejdzie dopełnieniem
bo śmierci nie ma słychać tętno
a sen jest lekkim uniesieniem
gdziekolwiek będziesz w Leningradzie
wtedy na ganku u rodziców
w sierpniowy dzien w sierpniowym sadzie
ciężkie powietrze dotąd milczy
trwa wciąz przejrzysta rozmów fuga
zapach brzoskwini złotych renklod
ciekący sok arbuza
Opus 7
o siódmej godzinie o godzinie
siódmej rano o godzinie siódmej
rano z minutami taniec sekund
zwijanie minut Chaczaturian
dogasa biją szable
zegarów wskazówki
tykają jak serce
na parę chwil
chwilę tylko
i życie jeszcze życie jeszcze
trzepotaniem motyla
Opus 8
sonata Petersburska sączy ściany
i okna drżą i pod oczyma pieką
łzy i śmiech
parę sekund
zwija rozwija
odeszłe muzyki
Petersburg- Warszawa noc z 1 na 2 czerwca 1998
Post scriptum
Raisa Andrejewna Michaliewa
skonczałsja 20 sierpnia 1998
Puszka poszła do kociego nieba
Walerij Dawidowicz Michaliew
skonczłasja 20 maja 2010
To coś w rodzaju trenu, bo wiersz poświęciłeś tym obojgu zmarłym. I Petersburgowi. (Szcześliwi, którzy mogą doświadczać podróży) I muzyce. W pierwszej części usunełabym jednak wers ze świetlikami, bo wprowadza taki malutki, niewinny fałsz, a po co? Świetlika nie uświadczysz o siódmej rano. Nie zobaczysz go również w sierpniu (to dotyczy innego wiersza) Bo świetliki można zobaczyć tylko w czerwcu, przez dzień lub dwa i to późnym wieczorem
zgłoś
A ja mogłabym czytać i czytać i jeszcze. Lubię, kiedy czytając, mogę to wszystko zobaczyć i poczuć. Tak, jakbym tam była. Piękny. Pozdrawiam :)
zgłoś
Dziękuję Ci za tyle uwagi:):)I cierpliwość:):) Sonatę pisałem w czerwcu 1998 r. wracałem z Petersburga od Raisy ze swiadomościa ze widzimy sie ostatni raz. Czerwiec -stad te swietliki. W czerwcowa biała noc, widziane na Warszawskim Wokzale. Opus 6 to retrospekcja ,kiedy Raisa odwiedziła nas w sierpniu 1996 r. w Polsce... Podejrzewam ze długasność Sonaty odstrasza. Chyba ją skasuję:):)
zgłoś
Oczywiście, że nie. Całość jest delikatna i pastelowa, ale od czwartej fugi wdziera się tu i tam niepokój uzasadniony Post scriptum. To bardzo piękny wiersz. Po prostu - nie dla każdego.
zgłoś
Masz rację,a byłem już blisko skasowania tego"tasiemca", jednak Margot powstrzymała ową egzekucję:):)
zgłoś
Margot - serdecznie dziękuję. Petersburska sonata jest dopełnieniem Elegii na odejście Josifa Brodskiego.
zgłoś
No nieeeee. To ja nie powstrzymałabym? Gdzie mój autorytet?
zgłoś
Przepraszam :):) Oczywiście że palmę pierwszeństwa przywracam:):)Zdecydowanie :):) Serdecznie:)
zgłoś
ja przywleczon wiatru zblakanego podmuchem ucieszym sie ze utwor spod katowskiego topora cudem uszedlszy wciaz oka mego czekal...
zgłoś
Towarzyszu bardzo dziękuję.
zgłoś