Wieczorny przystanek w Mikołowie

                                                     
spóźnieni o kilka godzin
nadając komunikaty
o zaliczonych
punktach triangulacyjnych
i miejscach na mapie
w rozmowach na skróty
zatrzymując się na kawie
gdzieś pod Częstochową

kiedy niecierpliwie
wjeżdżamy w miasto
już uśpione i chyba jest
po wszystkim
gdzie ten szpital
i  miejsce

wolne na parkingu
czy mijając
w czasie nie miniemy
siebie ?
 
a potem jest szalona
godzina gdy jak dzieci
trzymając się za ręce
idziemy przez rynek
gdzie  fontanna
wydarta z bruku
nuci melodię i woda
w światłach latarń
szlifuje diamenty
okien pobliskich knajp
pod wezwaniem
wszystkich madonn
błogosławionego Rafała
 
i wchodzimy
po skrzypiących schodach
drzwi są otwarte
książki leżą  w smole
wytarzane całe półki
ciężkich tomów
stare biurko ukrywa
zakurzoną butelkę
czystej wyborowej
z daktyloskopijnymi
śladami palców wojaczka
 
 
niech tak trwa

Szel
9 lipca 2010 o 00:14

Jarku pozwolisz ze potne ten wiersz na kilka mniejszych? tak jak lubie czytac... pierwsza zwrotke pomine narazie:) niecierpliwie wjeżdżamy w miasto już uśpione i chyba jest po wszystkim gdzie ten szpital i miejsce wolne na parkingu czy mijając w czasie nie miniemy siebie ?

zgłoś

Szel
9 lipca 2010 o 00:16

spóźnieni o kilka godzin trzymając się za ręce idziemy przez rynek gdzie fontanna wydarta z bruku nuci melodię i woda w światłach latarń szlifuje diamenty okien pobliskich knajp pod wezwaniem wszystkich madonn błogosławionego Rafała

zgłoś

Szel
9 lipca 2010 o 00:25

gdzieś pod Częstochową zatrzymując się na kawę wchodzimy po skrzypiących schodach drzwi są otwarte książki leżą w smole wytarzane całe półki ciężkich tomów stare biurko ukrywa zakurzoną butelkę czystej wyborowej z daktyloskopijnymi śladami palców wojaczka niech tak trwa

zgłoś

Szel
9 lipca 2010 o 01:18

moze nawet nie zdajesz sobie z tego sprawy gadulo!!! ale jestes stworzony do prozy wiersz to dla ciebie zbyt mala forma!!

zgłoś

Jarosław Trześniewski
9 lipca 2010 o 10:04

Oczywiście,że pozwalam,:):) te 3 kawałki tworzą jednak zupełnie inne wiersze:):)

zgłoś

Waldemar Kazubek
9 lipca 2010 o 02:29

Tam - na Rynku - nie bardzo są okna pobliskich knajp, tych rafałowych. Ale to w końcu miasto Twojego wspomnienia, miasto wiersza. Zupełnie inne miasto. Muszę być ostrożny chodząc po tym mieście prowadzony Twoim słowem, nie mogę iść tak, jak zawsze- jezdnią lub chodnikiem. Muszę to przemyśleć. Ja tu wrócę, do twego miasta, nigdzie się z mojego nie ruszając. Już późno. Dobranoc.

zgłoś

Smihel Angelo
9 lipca 2010 o 09:39

raz byłem w Mikołowie i odwiedziłem was ale podałem swoje normalnie brzmiące imię Michał i ktoś mi powiedział żę Wojaczekk to i tamto. ciekawie było. joł

zgłoś

Jarosław Trześniewski
9 lipca 2010 o 10:00

Waldku ,wiem, wiem, masz rację ze to miasto mojego wspomnienia, spotkania , kilkugodzinnej impresji. Mikołów jest magiczny, a wasza fontanna z wydartego bruku- jeszcze bardziej.

zgłoś

Waldemar Kazubek
9 lipca 2010 o 16:49

Zawsze alergicznie reagowałem na tę mikołowską histerię związaną z Wojaczkiem, być może dlatego Jarku nie potrafię się do końca rozsmakować w tym utworze. A Ciebie, Michale, zapewniam, że w Mikołowie rozmawia się nie tylko o Rafale. Sam wiersz natomiast już wkrótce będzie dokumentem historycznym, gdyż zrodzeni z katechetek radni postanowili, iż na Rynku stanie pomnik... Św. Wojciecha, ech, który sikających pod jego jedenastometrową kolumną poetów i żulików pozdrawiał będzie gestem papieskim. Odlew już jest. Przybywajcie, bo wkrótce to już nie będzie ten Rynek, o którym wyżej czytacie.

zgłoś

Wojciech A. Maślarz
9 lipca 2010 o 09:00

Bardzo czasoprzestrzenny wiersz. Nie byłem w Mikołowie, ale jest wizja poetycka i to zachęca:)

zgłoś

Jarosław Trześniewski
9 lipca 2010 o 10:01

Wojtku namawiam do odwiedzenia tego pięknego miasta!

zgłoś

Jarosław Trześniewski
9 lipca 2010 o 17:48

Barth, Mileno, bardzom rad z waszych odwiedzin, a Mikołów wart mszy:):)

zgłoś

Jarosław Trześniewski
9 lipca 2010 o 17:49

Waldku 11 metrowy św. Wojciech??? Jezusie Nazareński...

zgłoś

Mirka Szychowiak
9 lipca 2010 o 20:16

Muszę pomyśleć, jakoś nie jestem przekonana

zgłoś

Wanda Szczypiorska
9 lipca 2010 o 21:08

Do Wojaczka zawsze miałam pewien dystans, ale wiersz przecież nie o nim, tylko o miejscu. Jeszcze jedna podróż z panem Jarkiem

zgłoś

Waldemar Kazubek
10 lipca 2010 o 02:04

No tak, Pani Wando, o miejscu. Dosyć konkretnym. Dosyć dokładnie przeze mnie znanym. I w tym opisie autor dwa razy przywołuje postać R.W. A ja chciałbym to samo, tylko bez martwego poety. Bo też martwy poeta (chwała jego dokonaniom, czy jak kto woli - pal je licho) jest już tak przemaglowany w kontekście tego miejsca, że to troszkę pójście na łatwiznę. Z czego nie czynię jednak zarzutu Jarkowi, bo to nie on wychowywał się w tym całym nabożnym Wojaczkowi kadzeniu, tylko ja. Więc ja mam alergię, a Jarek miłe wspomnienia.

zgłoś

Towarzysz ze strefy Ciszy
10 lipca 2010 o 13:31

czy ten wojaczek to byl strzelec-czysto-wyborowy? fajny tekst. traktuje go jako zaproszenie do odwiedzenia wspomnien

zgłoś

Jarosław Trześniewski
11 lipca 2010 o 23:29

I owszem:):)Strzelał codziennie mocną setkę w ramach kuracji odmładzającej. Umarł młodo.Był nadto,hm... arcybiskupem swojej poezji. Błogosławił np. pewna piękną część ciała kobiecego , stąd słynne Wojaczkowe :" Bądź pochwalona pochwa ma Madonna." :):)

zgłoś

Laura Calvados
11 lipca 2010 o 21:12

intryguje mnie fenomen Twojego powodzenia. Męski sex appeal ulokowany pod postacią tekstu i krawata? :> tekst naznaczony. czytelny. obrazowy. przychylam się. proza poetycka, jako żywo.

zgłoś

Towarzysz ze strefy Ciszy
14 lipca 2010 o 19:29

znaczy ze ja sie dalem zlapac na meski sex-appeal pod krawatem? pomoze mi teraz Waszmoscini wyjsc z konsekwencji swoich dygresji? ;P

zgłoś

Jarosław Trześniewski
11 lipca 2010 o 23:31

Powodzenia?Bosz:):) Lauro, milion za Ciebie:):) Dziękuję za odwiedziny:):)

zgłoś

Pi.
12 lipca 2010 o 23:53

w życiu nie byłem w Mikołowie. już nie muszę. ta przechadzka mi wystarczy na kolejne dwa trzy lata tego nigdy. co ciekawe - rok w rok jestem w grochowicach gdzie sted siekierą robił i też nie wylewał za kołnierz, a jednak bliżej mi do wojaczkowania niż stachurzenia. dzięki Jaro (z fenomenem za pazuchą). hyhyhyhy... młode poetki się łapią, nono... :)

zgłoś

Jarosław Trześniewski
13 lipca 2010 o 00:19

Pi , czuje sie jakbym napisał mini- bedeker:):) wiesz, u nas za Mławą jest droga do Janowa gdzie Sted chadzał i okoliczna młodzież chadza " na Steda" na randki z dziewczynami czytując jego wiersze i pijac różne płyny hm..energetyzujące:):) czasami walą sztachetami:):)

zgłoś

Kontakt z redakcją



Zgłoś nadużycie


Opcja dostępna tylko dla użytkowników zalogowanych. Zarejestruj się