troskliwie

i niemądrze
pielęgnuję trupa a na nim
układam mozaikę ze zdruzgotanych
półek na dłużej
 
nie wytrzymały ciężaru książek
fotografii zdejmowanych z trudem
pieska porośniętego kurzem
 
teraz wszystko lgnie do ściany
choć nie jest schludnie
psiocha w oczach pozwala odpocząć od złudzeń
zapomnieć o mnie
pijanym
 
zamaszyście
odganiam się od wspomnień
cyckami
 
robię czystkę
 

issa
21 lipca 2012 o 10:33

:) Przyniosłam w niedźwiedzich łapach depozyt z banku pamięci, ze skrytki z nadrukiem "glassofobia": "że podsuną krzesło / postawią pod ścianę / każą czytać na trzeźwo / nienapisane". Z własnych oszczędności też coś zostawię, w imię trumien-intarsji, pieska z porostami itede. Albowiem układałam też to i owo, i chyba ze zbliżoną czułością: mówiłam "życienumerdwa". Czystkę, naturalnie, robiłam dopełnieniem tego, co miałam między nogami; i zresztą, stosownie do procesu, klęłam rzeczywiście z całym oddaniem, na jakie mnie wtedy było stać, czyli gospodarnie i z miłością mełłam ptaszki jak ziarno w żarnach. Moim beneficjentem kurzu był pewien Łoś z Pluszu. Dostałam go byłam w ogrodzie zoologicznym w Gdańsku-Oliwie i przez lata Łoś żył z odsetek - od czasu do czasu przetrzepywanych. No i przyszła kryska na Pluszopyska. Został aresztantem i ważył się jego los: osądzony, skazany na spalenie. Bez metafor. Czekał, aż go spalę, gdy się pooganiam ogonem od wspomnień. Trochę to trwało, więc wyrok w końcu zamieniono na spalenie w ogniu w lesie nad wodą, zamiast w jakimś zaprzyjaźnionym piecu z kafli. O Łosia walczyli okoliczni obrońcy praw zwierząt. To znaczy, parę osób cierpliwie składało apelacje, prośby o ułaskawienie, umorzenie, zmiłowanie, amnestię, rehabilitację i co tam jeszcze. Udało im się. W końcu i ja stałam się przechrzczeńcem. I tak nie zostałam łosiobójcą. Pozdrowienie miśnieńskie dla Ciebie, JotJot.

zgłoś

Jarosław Jabrzemski
21 lipca 2012 o 20:33

Lepszy przechrzta niż aresztant. Cieszy obecność dźwiedzia - miło, że Miś się zasiedział.

zgłoś

issa
22 lipca 2012 o 08:02

Ano. Heh, przyjaciele, którzy znali moją troskliwość wobec wyobrażeń, zrobili Łosiowi z Pluszu sesję fotograficzną w galerii sztuki; zachowało się chyba jedno zdjęcie. Nie wiem, jak tutaj by wyglądało. Zaraz sprawdzę.

zgłoś

LadyC
22 lipca 2012 o 11:44

najtroskliwiej :)

zgłoś

Alutka P
23 lipca 2012 o 09:00

pieka odkurzę - niech nie siedzi ze starym w dziurze ;) Jeszcze troszkę - (chociaż sama w to nie wierzę) buź serdeczny

zgłoś

Kontakt z redakcją



Zgłoś nadużycie


Opcja dostępna tylko dla użytkowników zalogowanych. Zarejestruj się