nasi towarzysze broni nie licząc
odpornych na mrozy hiwisów
umierają z głodu i wyziębienia
tak wiele opału zmarnowaliśmy
lekkomyślnie w auschwitz-birkenau
a teraz zjadamy konie w uniwermagu
pokryta lodem wołga wieszczy
niechybną zagładę luftwaffe
dostarcza ozdoby choinkowe
przyprawy kuchenne i prezerwatywy
zbędne bo naszym jedynym
sukcesem jest bezpłodność
postrzelonej w brzuch tani czernowej
z trwogi długo aż do pięknego połysku
polerujemy klamry wojskowych pasów
z optymistycznie brzmiącą dewizą
brandenburskiego orderu łabędzia wziętą
ze starego testamentu gott mit uns
w tym czasie firma hoch und tiefbau ag
z katowic buduje cztery zespoły
potężnych krematoriów w saunie
kamraci numerami zastępują nazwiska
pod stalingradem z nami jest jahwe
nie umiem go oceniac, ale uczyc...tak:)
zgłoś
Pójdź, o dziecię!
zgłoś
buk się rodzi/ zielenieje w zimie/ poznajmy po owocach/ jeszcze jedno imię/ na lewo od korony siwowłosa Nastka/ noc truchleje a z nieba spada krasna gwiazdka
zgłoś
Komu spada, temu spada, mnie nie spada nieboskłon, bo takiemu cynikowi jaka wojna, taki schron.
zgłoś
świetne wierszydło!
zgłoś
Miło mi :)
zgłoś
zastanawiam się co Cię skłoniło:)
zgłoś
Szczerze? Hiwisi.
zgłoś