Powinien być jędrny, lekko twardy i stawiać lekki opór zębom.
smażalnia wędzarnia smażalnia
tacka frytek
dziewczyna w zjawiskowych majtkach
w nienamiętnych czasach
byłem hipisem a jej piersi
w połowie zakryte
prowokowały gest śmielszy
kiełbasa flądra kiełbasa
piwo piwo piwo
karkówka po czterdziestu latach
odżywa
piękna pływaczka z enerdówka
wiedziała jak nakarmić chuć
dolce al dente numero uno
wróć
komuno
* Przyjaciołom Helu i Agnieszce Gadzińskiej - Grądkiewicz; znak, że znam, bo bywałem i jeszcze cokolwiek kojarzę.
jest pelen wypas , ja nie Agnieszka Gadzinska ale i tak jej zadroszcze :P
zgłoś
fajne :)
zgłoś
Nie ma czego, Muszelko - ot, niedźwiedzie przyszły do doliny Issy.
zgłoś
mysle o jutrze Jraku.o niedzwiedziu z doliny jerry...
zgłoś
Ładny widok - zapachniało mi smażoną flądrą... No i zobaczyłam Hel, rybaka, u którego mieszkałam, fantastyczne marynowane rybki, pod które piło się wieczorami... Ale jeżeli istnieje tęsknota za komuną, to tylko za smakiem pewnych zdarzeń z przeszłości... ;) I ten wiersz, jak "magdalenka", otworzył mi obrazki, JJ. ;) Buziak. :)
zgłoś
O marynowanych się Marynie nie śniło. Dopiero na Mazurach, koło młyna wyszło szydło. Lubię, Mil, z Tobą wspominać.
zgłoś
PS Maryna była zmanierowana.
zgłoś
To były takie malutkie (szprotki chyba) w specjalnej zalewie... Gdy wyjeżdżaliśmy, żona rybaka zapakowała nam aż dwa słoje tego. ;) A jak już wspominamy - wypłynęłam tam kiedyś na otwarte morze. Po powrocie na brzeg nagle coś mi zatrzepotało w staniku. Złapałam rybkę, i w dodatku była to rybka z gatunku tych, które najeżają się - chyba ciernik. Na szczęście nie miała miejsca. :))) Oczywiście wrzuciłam ją z powrotem do wody, ale o mało zawału nie dostałam, gdy się tak zaczęła szamotać. :))) Tak więc Ty szamotałeś się z marynowaną, pardon, zmanierowaną Maryną, a ja z rybką niemarynowaną. ;)))
zgłoś
Mila:) anchois ze szprotek. Lubiłam to słone diabelstwo. Świadectwo benedyktyńskiej cierpliwości żon rybaków:p Tak swoją drogą, a propos lokalnych słoności, na imprezach w Czarnolesie podają miejscową wódkę, o ile pamiętam przytomnie, "Łzy Kochanowskiego". Treny się upłynniają, heh.
zgłoś
Zmanierowana sardelą.
zgłoś
powiem krotko i na temat...lubie cie
zgłoś
No to się lubimy :)
zgłoś
taa ja kot z psem , albo jeszcze bardziej:P
zgłoś
Hel:) Dobry czas. Dobre miejsce. Nauczyło mnie pływać bez majtek. Dobrego, JJ. P.s. Przyjaciołom?
zgłoś
Bez majtek - sprzyja cielom, ups.. ciałom. Niestety nie jestem doskonały i pod wpływem popełniam błędy. Pocieszam się, że rzadziej niż niektórzy bez wpływu. Może powinienem przestać pić dla dobra polszczyzny?
zgłoś
Ech, JotJot. Dobro języka. Ano, to może być powód. Inne wydają się mniej przekonujące:)
zgłoś
Przyjaciołom.
zgłoś
Tym razem siedziałam cicho, JJ, bo do dedykacji nie bardzo wypada się przyczepiać. :))) Dzięki, Kipu, za wyręczenie. :)))
zgłoś
Przynajmniej głodny nie chodziłeś -skoro dała się zmanierować:)
zgłoś
niestrawna ta postkomunistyczna smażalnia, ale naszczęście kwestia gustu i smaku, niech się inni zachwycają
zgłoś
komuny bywały różne ;) dzieci w kwiaty też ;)
zgłoś
dziewczyna w zjawiskowych majtkach w nienamiętnych czasach byłem hipisem a jej piersi w połowie zakryte prowokowały gest śmielszy / Coraz częściej wspominam te czasy. Dziś rozbiję się w nich obozem.
zgłoś
Ach, powspominać. Przybyłem, przeczytałem, oblizałem palce, idę do lodówki po piwo i makrelę. Niestety komuna mi się skończyła. :)
zgłoś
miła była ta kornelia ender, nie powiem, za fladerkami nie przepadałem, ościste dość, ale śledzie z haka, ooo; hey
zgłoś