15 października 2011

poezja

Jarosław Jabrzemski
Jarosław Jabrzemski

wypas, wysyp i półwysep

Powinien być jędrny, lekko twardy i stawiać lekki opór zębom.


smażalnia wędzarnia smażalnia
tacka frytek
dziewczyna w zjawiskowych majtkach
w nienamiętnych czasach
byłem hipisem a jej piersi
w połowie zakryte
prowokowały gest śmielszy

kiełbasa flądra kiełbasa
piwo piwo piwo
karkówka po czterdziestu latach
odżywa
piękna pływaczka z enerdówka
wiedziała jak nakarmić chuć
dolce al dente numero uno

wróć
komuno



* Przyjaciołom Helu i Agnieszce Gadzińskiej - Grądkiewicz; znak, że znam, bo bywałem i jeszcze cokolwiek kojarzę.

Szel
15 października 2011 o 23:30

jest pelen wypas , ja nie Agnieszka Gadzinska ale i tak jej zadroszcze :P

zgłoś

Arwena
15 października 2011 o 23:44

fajne :)

zgłoś

Jarosław Jabrzemski
16 października 2011 o 00:08

Nie ma czego, Muszelko - ot, niedźwiedzie przyszły do doliny Issy.

zgłoś

Szel
16 października 2011 o 00:15

mysle o jutrze Jraku.o niedzwiedziu z doliny jerry...

zgłoś

Miladora
16 października 2011 o 00:21

Ładny widok - zapachniało mi smażoną flądrą... No i zobaczyłam Hel, rybaka, u którego mieszkałam, fantastyczne marynowane rybki, pod które piło się wieczorami... Ale jeżeli istnieje tęsknota za komuną, to tylko za smakiem pewnych zdarzeń z przeszłości... ;) I ten wiersz, jak "magdalenka", otworzył mi obrazki, JJ. ;) Buziak. :)

zgłoś

Jarosław Jabrzemski
16 października 2011 o 00:57

O marynowanych się Marynie nie śniło. Dopiero na Mazurach, koło młyna wyszło szydło. Lubię, Mil, z Tobą wspominać.

zgłoś

Jarosław Jabrzemski
16 października 2011 o 00:59

PS Maryna była zmanierowana.

zgłoś

Miladora
16 października 2011 o 01:14

To były takie malutkie (szprotki chyba) w specjalnej zalewie... Gdy wyjeżdżaliśmy, żona rybaka zapakowała nam aż dwa słoje tego. ;) A jak już wspominamy - wypłynęłam tam kiedyś na otwarte morze. Po powrocie na brzeg nagle coś mi zatrzepotało w staniku. Złapałam rybkę, i w dodatku była to rybka z gatunku tych, które najeżają się - chyba ciernik. Na szczęście nie miała miejsca. :))) Oczywiście wrzuciłam ją z powrotem do wody, ale o mało zawału nie dostałam, gdy się tak zaczęła szamotać. :))) Tak więc Ty szamotałeś się z marynowaną, pardon, zmanierowaną Maryną, a ja z rybką niemarynowaną. ;)))

zgłoś

issa
16 października 2011 o 10:50

Mila:) anchois ze szprotek. Lubiłam to słone diabelstwo. Świadectwo benedyktyńskiej cierpliwości żon rybaków:p Tak swoją drogą, a propos lokalnych słoności, na imprezach w Czarnolesie podają miejscową wódkę, o ile pamiętam przytomnie, "Łzy Kochanowskiego". Treny się upłynniają, heh.

zgłoś

Jarosław Jabrzemski
16 października 2011 o 11:28

Zmanierowana sardelą.

zgłoś

Szel
16 października 2011 o 00:25

powiem krotko i na temat...lubie cie

zgłoś

Jarosław Jabrzemski
16 października 2011 o 00:54

No to się lubimy :)

zgłoś

Szel
16 października 2011 o 00:58

taa ja kot z psem , albo jeszcze bardziej:P

zgłoś

issa
16 października 2011 o 00:57

Hel:) Dobry czas. Dobre miejsce. Nauczyło mnie pływać bez majtek. Dobrego, JJ. P.s. Przyjaciołom?

zgłoś

Jarosław Jabrzemski
16 października 2011 o 01:25

Bez majtek - sprzyja cielom, ups.. ciałom. Niestety nie jestem doskonały i pod wpływem popełniam błędy. Pocieszam się, że rzadziej niż niektórzy bez wpływu. Może powinienem przestać pić dla dobra polszczyzny?

zgłoś

issa
16 października 2011 o 10:57

Ech, JotJot. Dobro języka. Ano, to może być powód. Inne wydają się mniej przekonujące:)

zgłoś

Jarosław Jabrzemski
16 października 2011 o 01:18

Przyjaciołom.

zgłoś

Miladora
16 października 2011 o 01:29

Tym razem siedziałam cicho, JJ, bo do dedykacji nie bardzo wypada się przyczepiać. :))) Dzięki, Kipu, za wyręczenie. :)))

zgłoś

An - Anna Awsiukiewicz
16 października 2011 o 08:05

Przynajmniej głodny nie chodziłeś -skoro dała się zmanierować:)

zgłoś

Slawrys
16 października 2011 o 09:03

niestrawna ta postkomunistyczna smażalnia, ale naszczęście kwestia gustu i smaku, niech się inni zachwycają

zgłoś

Alutka P
16 października 2011 o 09:09

komuny bywały różne ;) dzieci w kwiaty też ;)

zgłoś

Withkacy
16 października 2011 o 10:31

dziewczyna w zjawiskowych majtkach w nienamiętnych czasach byłem hipisem a jej piersi w połowie zakryte prowokowały gest śmielszy / Coraz częściej wspominam te czasy. Dziś rozbiję się w nich obozem.

zgłoś

Stefanowicz
16 października 2011 o 10:57

Ach, powspominać. Przybyłem, przeczytałem, oblizałem palce, idę do lodówki po piwo i makrelę. Niestety komuna mi się skończyła. :)

zgłoś

ike
19 października 2011 o 09:29

miła była ta kornelia ender, nie powiem, za fladerkami nie przepadałem, ościste dość, ale śledzie z haka, ooo; hey

zgłoś

Kontakt z redakcją



Zgłoś nadużycie


Opcja dostępna tylko dla użytkowników zalogowanych. Zarejestruj się