|
| |
|
WSZYSTKIE PRACE
Poezja (71) Proza (12) Dziennik (70) Fotografia (108)
Pocztówka poetycka (1) O autorze Znajomi (58) | |
Zmiana sposobu prezentacji
Staję jak wryta.
Gapię się w tłum. Nie widzę.
Słyszę. Istnieje w mojej głowie zawsze, kiedy się boję.
On nie bał się ludzi.
Nic nie pomoże, że cierpnie mi skóra.
Nie zna się lęku jeśli się nie żyje.
Migawka IX (z górskich opowieści)
Może siedział tam długo, a może zaledwie chwilkę. Na pewno zdążył się rozsiąść i rozmarzyć. Przyglądała mu się zaledwie chwilkę zanim ją dostrzegł. Wiedziała dobrze. Czekał na nią.
-Tylko po co? Po co się czeka?
Dziwne pytanie. Ale ta odpowiedź wcale nie była oczywista. Nie chciała napotkać jego oczu. Nosiła lustrzane dziwne okulary. Zastanawiała się co myśli. Próbował nie wyglądać jakby taksował ją wzrokiem.
- Bez sensu.
Wiedziała, że przygląda się jej równie bacznie co ona jemu.
- Obwąchiwanie. – jakoś niemrawo stwierdziła w duchu.
Matko! Nie widziała go z 5 lat. Może 6? Może więcej. Nie mogła sobie przypomnieć. Próbowała przywołać jakiś obraz. Coś czego można się uczepić w myślach. Nic. A skoro nic, musiał przecież nic dla niej nie znaczyć.
- A jednak tu jestem. Załatwimy to szybko.
- Herbatę? Kawę?
Ocknęła się. - Tak, może. Nie wiem. Poproszę herbatę. Góralską.
- Zamówiłem coś do jedzenia. Czekam już chwilę. Zjesz?
Nie. W takich chwilach się nie je. Jedzenie rozprasza uwagę. A pewnie o to mu chodzi. Zresztą on jeszcze nie wie, że nie jadam. Nie lubię. On musi lubić skoro zamówił czekając. Ja popijałabym herbatę. Tak, herbatę właśnie. Można bawić się kubkiem. Zająć trochę nerwowe ręce.
- No więc … czego właściwie (...)
--- cały tekst ---
Jakbym widziała po raz pierwszy. Nienazwany cień czaił się w kącie.
Wiem, że mam zmarszczki. Nie widzę ich codziennie. Pomijam
jakbym chciała oszczędzić Ci widoku starej skóry.
Pooranej zmartwieniem twarzy.
Siwe włosy przykryje farba. Młodość wróci w uśmiechu.
W figlarnych oczach, jakby miały ciągle 20 lat.
Młodość sączy się z każdej tkanki, której nie umiem powiedzieć,
jak dawno temu byłam młoda.
Nie chcę liczyć od jak dawna ją znam.
Nie chcę znać innej niż młoda.
jeśli dobro jest piękne
jesteś piękny
jeśli piękno smakuje
jesteś jak uczta
jeśli uczta to mądrość
jestem głodna
jeśli miłość to głód
chcę wiecznie
a to jak podróż w nieznane
chwytam cię za serdeczny palec
zawsze biegnę przodem
zachwycona tym co jeszcze przed nami
kontemplujemy
moja odpowiedź brzmi w dźwięku twoich stóp
za moimi
twoja zmierza za mną tam gdzie wypada się zatrzymać
na oddech
na zadziwienie
nasze my toczy się między stopą a stopą
między powrotem a wyjściem
między górą a dziś
nienazwanym
przewracam kartkę za kartką w skupieniu
nie słysząc szelestów
prócz tych najcichszych pragnień
nie bywasz wichurą
zatrzymujesz się
w szum pochylających się drzew
kiedy mówisz
o tym co kocham
rozkwitam
potem
tęsknię w rytm zamykanych drzwi
o poranku
zmaterializuję cię obok
znów będziesz
książką w dłoniach
wyczekaną
jesteśmy rozedrgani
jak liście osiki
kiedy dmiesz zapamiętale
nie trzymam kursu
nie umiem spadać
bezboleśnie
