nie miecz pragnę mieć
u boku
marzy się wioślarka
i żeby była muskularna
jak matka
delikatna
na tyle by uprząść spokój
po kądzieli wybielić żółtą plamkę w oku
tak zmniejszyłbym siebie i rozdzielczość
zmienił na śmielszą
miniaturowy samiec pojawia się okresowo
przed porą zimową nie zdąży schamieć na amen
pójść na mrozie w miasto ogonek chwalić za pliszką
na choince zawisnąć gwiazdką w śniegu
zbałwanieć
poruszalibyśmy się skokami
kochanie
na jałowym biegu
nie zwsze potrafie skomentowac twoj wiesz Jarku, zaden z nich nie jest latwy, tak jak i rozwielitka nie tylko dzieworodna:)
zgłoś
nie umiem komentować, ale powiem, że wiersz mocno trafia, na razie tyle... wrócę
zgłoś
nieźle stroisz choinkę:))
zgłoś
Szel ma rację. To są wiersze do czytania, nie do komentowania.
zgłoś
Dziękuję wszystkim, którzy znaleźli czas na lekturę. Wandzi dziękuję najpiękniej - za konstatację, która krzepi i utwierdza mnie w przekonaniu, że warto pisać.
zgłoś
ukłony Mistrzu, pozdrawiam serdecznie
zgłoś
Ściskam najserdeczniej, ASiorze.
zgłoś
w normie - znaczy dobrze myślę o wierszu
zgłoś
Bardzo mi się podoba początek wiersza, całość zresztą bardzo zgrabnie napisana. Zaciekawia. Pozdrawiam. :)))))))
zgłoś
Dziękuję!
zgłoś
no, zbałwanieć - to kosmos.
zgłoś